Ludzie tak przyzwyczaili się do wpadek w czasie kampani wyborczej aż przenieśli ją na wynik wyborów prezyddenckich. A PKW przeprowadziło powtórkę z I tury. Pierwsze ogłoszone przez nią wyniki znacznie różniły się od sondaży. Póżniej było jeszcze lepiej bo nawet prowadzący się zmienił. Ale nie ma co się martwić w nocy PKW zaczęło doganiać sondaże. Wszysko w normie. I tylko zatajony (bo to przecież nie była wpadka) "cud" został jeszcze wolny.
20. Koniec ciszy. Pierwsze sondaże. Na scenę wchodzi Komorowski. Zaczyna przemawiać (jakoś trudno było w tym dostrzec spontaniczność lepiej widoczna była ręka jakiegoś reżysera). Padają nazwiska. Ich właściciele wchodzą na scenę. Nie było zaproszenia a może było wcześniej. I skandowane słowa marszałka/ prezydenta: "Nie ma wolności bez solidarności. Nie ma solidarności bez wolności". Ale przecież wcześniej tymi słowami wołał Ojciec św. Jan Paweł II. Dlaczego zwolennik in vitro je powtarza? I to bez podami ich autora...
Z kolei Jarosław Kaczyński po pogratulowaniu zwycięzcy, zapowidzi śledzwtwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem powołał się na słowa marszałka Piłsudskiego: "Być zwyciężonym i nie ulec, to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach, to klęska".
W chwili ogłaszania pierwszych, sondażowych wyników z Jarosławem Kaczyńskim była najbliższa rodzina i ci, którzy w tym waznym momencie być z Prezesem PiS. Z kolei przy marszałku (oddzielonym sceną od zebranych zwolenników) stała tylko żona. A gdzie 5 dzieci, którymi tak się chwalił w czasie kampani? Nie dojechały? Co ich zatrzymało?-ciekawe.
Tuż przed ciszą wyborczą red. Warzecha skomentował wywiad Komorowskiego z Faktu. Zrobił to najjaśniej jak tylko można pisząc, że kto głosuje na Komorowskiego ten głupek. Okazało się, że tę łatkę może przylepić wielu. Publicysta swoją opinę napisał bardzo jednoznacznie, a i mimo to nie został zrozumiany. Co teraz będzie musiał zrobić? Przecież pisać nie przestanie bo z tego żyje. Skoro jednak ludzie, a dla nich pisze, go nie rozumieją będzie musiał coś zmienić. Może (niestety) swój styl. Tylko jak? Na bardziej infantylny, slang albo wystarczy tylko zmienić alfabet na ten zza wschodniej granicy? Bądź co bądź przed Łukaszem Warzechą sporo pracy i to nie za 500 dni ale od zaraz.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)