W czasie kampani wyborczej prezydent/elekt B. Komorowski mówił, że jest "za" parytetami dla kobiet. Co więcej Platforma Obywatelska zawsze była "za". Dziś w Sejmie odbyło obsadzanie najważniejszego w nim stanowiska a mianowicie Marszałka Sejmu. I tu bum... znów mężczyzna na tym stanowisku. Czyż to nie była pierwsza, wymarzona, okazja by pokazać swoje "za" za parytetami.
Wyborcy chyba przeczuwali, że owo "za" to jedna z kiełbas wyborczych i sami wzieli sprawę w swoje ręce. Zaczęli dopisywać kobietę na karcie do głosowania. Sam fakt dopisania Lady Gagy i postawienie przy niej krzyżyka poza pomysłowścią nic za sobą dobrego nie niesie. Ale jeśli tych niważnych głosów z gwiazdą było ponad 50 proc... Aż strach pomyśleć... Nie, nie piszę o jakiś konsekwencjach bo te kartki były nieważne ale o wstydzie.
Dobrze ale powróćmy do tego co wydarzyło się dziś. Grzegorz Schetyna marszałkiem sejmu. PO a parytety dla kobiet oficjalnie "za" (czy to dobry pomysł czy nie każdy swój pogląd powienien mieć). Jednak czy bez ustawy, bez biurokracji w partii ni krok? Kobiety pozostają na swoich miejscach? Bo w tym nie tylko, chyba, chodzi by była konkretna liczba kobiet w partii ale i stanowiska zajmowały/ (Bynajmiej tak mi się zdaje).
Tak więc jak to jest, praktycznie, w Platformie z tymi tzw. parytetami?- oto powstaje pytanie.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)