Normalnie znowu tylko się obśmiać. Oczywiście gdyby nie kontekst.
Oto bowiem w sprawie obecności generała Błasika okazało się:
1. że był w kokpicie i naciskał więc "wypadek" (katastrofa)* to jego wina - rozpoznało go "po głosie" nieznane grono "ekspertów i przyjaciół"
2. że nie był w kokpicie, bo nie rozpoznało jego głosu inne grono - więc "wypadek" to jego wina bo gdyby był to by pilotom pomógł.
Widzę, że Gombrowicz i Mrożek mają oddanych fanów w osobie licznych, pożal się Boże, "dziennikarzy".
Kupię sobie drabinkę, ot tak po prostu, żeby jakoś utrzymać głowę powyżej poziomu oparów absurdu.
Krzysztof Rogalski
* ponieważ dalej nie ma tzw. pewności co "to" było, więc jest w cudzysłowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)