Oszałamiający reportaż śledczy hebrajskojęzycznego portalu Ynet obnażył żenujący kataklizm nie tylko wojny USA i Izraela z Iranem, ale także wysiłki syjonistycznego tworu zmierzające do zniszczenia Republiki Islamskiej poprzez tajne i jawne operacje wojskowe i wywiadowcze. https://www.ynet.co.il/news/article/yokra14748698
Gwałtowne protesty zorganizowane przez Mossad, zabójstwo Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego i inwazja Kurdów miały doprowadzić do zmiany reżimu i „całkowitego zwycięstwa” nad Teheranem. Jednak, jak podsumowuje Ynet : „to, co zaczęło się jako dalekosiężny izraelski ruch, pełen wyobraźni, ostateczny w swoim rozwiązaniu, kończy się bólem serca”.
Śledztwo szczegółowo śledzi, jak szalony plan syjonistycznej organizacji zrodził się w umysłach izraelskich szefów wywiadu, wojska i polityki, zanim administracja Trumpa została w pełni przekonana do tego spisku. Przy okazji Ynet ujawnia nadzwyczajny i niebezpieczny poziom urojeń i imperialnej pychy na najwyższych szczeblach Tel Awiwu i Waszyngtonu. Na przykład Benjamin Netanjahu szczerze – i niebezpiecznie – wierzył, że zbrodniczy atak Izraela na Liban we wrześniu 2024 roku i 12-dniowa wojna w czerwcu 2025 roku zdziesiątkowały Hezbollah i Iran.
Tę perspektywę podzielał Mossad, który od 2022 roku budował w Teheranie potężną, oddaną armię antyrządową. Ten syjonistyczny podmiot był głęboko przekonany, że jego agenci mają siłę, by obalić całą Republikę Islamską. „Podsycanie masowych protestów” i zachęcanie do „zbrojnego oporu mniejszości” – a konkretnie Kurdów w Iranie i poza nim – „równolegle” z zabójstwem Najwyższego Przywódcy Alego Chamenei’ego – wszystko to stanowiło integralną część trójtorowej strategii zamachu stanu. Netanjahu szczerze wierzył, że „całkowite zwycięstwo” nad Ruchem Oporu jest w zasięgu ręki na każdym teatrze działań wojennych w Azji Zachodniej. Ynet donosi:
„Obalenie reżimu było sednem ogólnego planu wojennego Izraela”.
Operacja miała rozpocząć się w czerwcu tego roku. Jednak w styczniu, gdy „dziesiątki tysięcy” rebeliantów kierowanych przez Mosad pojawiły się na ulicach Teheranu i innych irańskich miast, syjonistyczna organizacja uznała, że warunki „dojrzały” do podjęcia zdecydowanego kroku. „Wpływowa organizacja” Mossadu w Republice Islamskiej narodziła się w 2022 roku, osiągając „dojrzałość operacyjną dwa i pół roku temu” – co ciekawe, około 7 października. Ynet ponuro chwali się „wysiłkiem i wyrafinowaniem” tajnej armii antyrządowych zamieszek, uzbrojonej w ramach syjonistycznej organizacji w Teheranie:
„Izrael stworzył własną machinę trucicielską. To poważny system uzbrojenia, który, jeśli będzie w pełni sprawny, może być śmiertelny”.
Mossad przedstawił swój bezmyślny plan zmiany reżimu bezpośrednio CIA, Centralne Dowództwo Pentagonu zostało o nim poinformowane przez wizytującego szefa sztabu Syjonistycznych Sił Okupacyjnych, Eyala Zamira, a Trump był osobiście lobbowany przez Netanjahu. Prezydent – „przekonany, że możliwości systemu wojskowego, którym dowodził, nie mają żadnych ograniczeń” po porwaniu Nicolasa Maduro 3 stycznia – i jego administracja byli bardzo chętni. Trump wyraził swoje poparcie dla spisku 13 stycznia , publicznie informując Irańczyków, że „pomoc jest w drodze”.
Natychmiast rozpoczęła się ogromna koncentracja wojsk USA w Azji Zachodniej , podczas gdy rzekomo trwały rozmowy pokojowe z Teheranem. Negocjacje były oczywiście oszustwem, mającym na celu uśpienie czujności Ruchu Oporu przed rozpoczęciem kolejnej fazy planowanego przez Izrael zamachu stanu. 28 lutego syjonistyczno-amerykańskie naloty spadły na Teheran. Izrael i Stany Zjednoczone były przekonane, że irańskie przywództwo zostało wyeliminowane lub rozproszone, a system dowodzenia i kontroli Republiki Islamskiej „poważnie osłabiony”. Jednak potem zaczęła się katastrofa.
„Powstanie Ludowe”
Choć Najwyższy Przywódca został zabity – w zamachu demonicznie celebrowanym przez zachodnie media jako „zabójstwo stulecia” – co tymczasowo zepchnęło irańskich przywódców do podziemia, „uporządkowana zmiana rządu, zgodna z wolą Chameneiego” została pomyślnie przeprowadzona. Irański system dowodzenia i kontroli nie został w rzeczywistości znacząco zakłócony i w ciągu kilku godzin powrócił do pełnej sprawności. Nie doszło do żadnych dezercji. Mimo to w Waszyngtonie i Tel Awiwie panowała „euforia”. Trump – który prywatnie „z zadowoleniem przyjął izraelski atak” – wydał oświadczenie wideo, w którym wezwał Irańczyków do przejęcia władzy siłą, ostrzegając:
„Do członków Straży Rewolucji Islamskiej, sił zbrojnych i całej policji. Mówię wam dziś wieczorem, że musicie złożyć broń i zapewnić sobie pełną nietykalność, albo, alternatywnie, ponieść pewną śmierć”.
Netanjahu przyłączył się do apelu o powstanie. Problematyczne jest jednak to, że „tłum postanowił pozostać w domu”, w dużej mierze z powodu ludobójczego bombardowania z powietrza przez USA i Izrael. Celowy atak na szkołę podstawową zabił 156 dziewcząt, wywołując gwałtowne międzynarodowe potępienie, żałobę w całej Azji Zachodniej i śledztwa ONZ . Irańczycy zamiast tego wyszli na ulice w znacznej liczbie , aby opłakiwać Chameneiego, jednocześnie świętując wstąpienie jego syna Modżtaby na stanowisko Najwyższego Przywódcy. IRGC natychmiast przystąpiło do blokady Cieśniny Ormuz .
Mimo że zamknięcie Cieśniny było absolutnie nieuniknionym następstwem syjonistyczno-amerykańskiej agresji na Iran, którą zachodnie wywiady powszechnie przewidywały od dawna , Ynet donosi, że Stany Zjednoczone „nie były gotowe na ten krok i jego niszczycielskie konsekwencje gospodarcze”. Groźby Trumpa wobec Teheranu, żeby nie blokował Cieśniny, zostały zignorowane. Zagadkę zaskoczenia Waszyngtonu rozwiązują osobiste zapewnienia Netanjahu złożone Trumpowi, że Republika Islamska upadnie w ciągu zaledwie kilku dni . Co zdumiewające, nie było żadnego planu awaryjnego na później.
W międzyczasie kolejny element syjonistyczno-amerykańskiej operacji zmiany reżimu w Teheranie również zaczął się chwiać. „Po 100 godzinach działań powietrznych miała rozpocząć się inwazja lądowa kurdyjskich milicji z Iraku”. Siły inwazyjne szkoliły się tam od kilku tygodni, przygotowując się do „dotarcia do kurdyjskiego regionu Iranu” i połączenia się z lokalnymi bojownikami przed „masowym marszem” na Teheran. Tel Awiw, czerpiąc inspirację z wydarzeń, które miały miejsce w grudniu 2024 roku, widział w Damaszku zalew wspieranych przez MI6 sił HTS.
Jednak Ynet donosi, że irański wywiad dowiedział się „z wyprzedzeniem o planowanej inwazji” i rzekomo poinformował Turcję, co skłoniło Recepa Erdogana do osobistego zażądania od Trumpa odwołania inwazji. Niezależnie od tego, cała propozycja była, obiektywnie rzecz biorąc, jawnym szaleństwem. Po tym, jak na początku marca pojawiły się doniesienia o szkoleniu kurdyjskich bojowników przez CIA „w celu wzniecenia powstania ludowego w Iranie”, nawet syjonistyczni eksperci z think tanków i aktywiści z diaspory ostrzegali, że inwazja to przepis na totalną katastrofę , która zjednoczyłaby Irańczyków wszelkiego pochodzenia w opozycji.
Inwazja Kurdów pozostała fundamentalnym elementem izraelskiej strategii zmiany reżimu w Teheranie przez cały okres wojny. Kiedy 7 kwietnia, po 40 dniach niszczycielskich ataków irańskich, doszło do próbnego zawieszenia broni , Ynet donosi, że izraelscy urzędnicy zastanawiali się, dlaczego inwazja nigdy nie doszła do skutku. Czy Stany Zjednoczone od początku nie wierzyły w tę operację? Może Trump zmienił zdanie po tym, jak Erdoğan odebrał telefon? A może „cały pomysł był fantazją, bez szans na realizację?”.
„Niezamierzone skutki”
To, że organizacja syjonistyczna była tak przekonana o powodzeniu swojej ewidentnie błędnej, samobójczej misji, jest tym bardziej druzgocące, biorąc pod uwagę treść raportu z lipca 2025 roku, opublikowanego przez wpływowy Instytut Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym w Tel Awiwie. https://archive.is/wFdtF
W miażdżącej ocenie wojny 12-dniowej, think tank przyznał, że irańska „zmiana reżimu” była jawnym celem syjonistów od samego początku konfliktu, który zakończył się spektakularną porażką. INSS nadal opowiadał się za zniszczeniem Republiki Islamskiej, ale ostrzegał przed pewnymi strategiami.
Co uderzające, think tank ostrzegał przed stosowaniem taktyki zmiany reżimu, na której opierały się ZOF i Mossad, podczas ostatniej wojny syjonistyczno-amerykańskiej z Iranem. Po pierwsze, INSS trafnie przewidział, że jakiekolwiek izraelskie działania militarne – w tym bombardowania ludności cywilnej – mające na celu wywołanie masowych protestów antyrządowych, nie miały szans powodzenia. Takie działania podczas wojny 12-dniowej wywołały natomiast intensywną „falę antyizraelską” wśród Irańczyków, którzy w odpowiedzi „wykazali się znacznym stopniem” „zjednoczenia wokół flagi”.
Determinacja Irańczyków, by „bronić ojczyzny w krytycznym momencie przed wrogiem zewnętrznym”, przetrwała po zakończeniu wojny 12-dniowej, do tego stopnia, że wszelkie ślady sprzeciwu społecznego w Republice Islamskiej „prawie całkowicie zniknęły” w następstwie konfliktu. INSS również stanowczo ostrzegał przed podsycaniem „tendencji separatystycznych” w Iranie – takich jak kurdyjskie działania bojowe. Ze względu na „wzmożoną wrażliwość opinii publicznej na wszelkie postrzegane zagraniczne próby promowania fragmentacji etnicznej” separatystyczne powstanie, nie mówiąc już o jawnej inwazji, zjednoczyłoby „duże segmenty” irańskiego społeczeństwa „przeciwko Izraelowi”.
Co więcej, szczególnie proroczy fragment raportu INSS stanowczo ostrzegał przed zamachem na Najwyższego Przywódcę Alego Chameneiego, ponieważ „niekoniecznie doprowadziłoby to do zmiany reżimu” i nieuchronnie przyniosłoby odwrotny skutek. Zespół doradców precyzyjnie przewidział, że Teheran „prawdopodobnie nie będzie miał trudności z wyborem następcy, który mógłby okazać się bardziej radykalny lub bardziej kompetentny”. INSS przewidywał również, że rząd irański zostanie wzmocniony, a nastroje antysyjonistyczne gwałtownie wzrosną w Iranie i poza jego granicami, co uniemożliwi podjęcie wszelkich „prób destabilizacji reżimu poprzez protesty społeczne”.
Wszystkie te upokarzające wydarzenia miały miejsce po 28 lutego. W innym miejscu, INSS prognozuje, że izraelskie działania na rzecz zmiany reżimu w Iranie, motywowane działaniami wojskowymi, mogą zmusić Republikę Islamską do poszukiwania potencjału nuklearnego „jako egzystencjalnej polisy ubezpieczeniowej”. Do tej pory się to nie zmaterializowało, choć zachodni urzędnicy powszechnie obawiają się, że może do tego dojść. Tymczasem, od czasu wprowadzenia zawieszenia broni, rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem utknęły w pozornie nieubłaganym impasie. Podczas gdy urzędnicy amerykańscy nadal opowiadają się za narzuceniem surowych ograniczeń irańskim badaniom nuklearnym, Republika Islamska odmawia nawet negocjacji w tej sprawie.
Co więcej, Teheran jasno dał do zrozumienia, że jego uścisk na Cieśninie Ormuz zostanie rozluźniony dopiero wtedy, gdy Imperium przestanie blokować kraj i zakończy konflikt. Podczas gdy Netanjahu wciąż śni o zniszczeniu Republiki Islamskiej, Imperium nie ma niezbędnej siły ekonomicznej i militarnej. Tymczasem mocno rozrośnięty Tel Awiw wpadł w kolosalną pułapkę w Libanie, a Ruch Oporu czeka i bacznie się temu przygląda. Lekkomyślnie dążąc do ewidentnie nieosiągalnej „zmiany reżimu” w Iranie, byt syjonistyczny jedynie przyspieszył swoją własną, nieodwracalną zagładę.
Kit Klarenberg


Komentarze
Pokaż komentarze (2)