21 obserwujących
211 notek
387k odsłon
4306 odsłon

Dlaczego Francuzi nie jedzą "jabłek miłości" ? - w odpowiedzi na notkę Adminów

pixabay
pixabay
Wykop Skomentuj27

Przeczytałem z zainteresowaniem notkę o kiszonych pomidorach. Wprawdzie autor nie daje odpowiedzi na pytanie: jak to jest, że na Ukrainie dostępne są pomidory kiszone przez cały rok? To jednak porusza inne ciekawe kwestie. Jedną z nich jest niewątpliwie historia nazwy: "pomme d`amour"  Było to przed laty przedmiotem moich intensywnych dociekań. Trzy lata temu napisałem to:

"Zimą i wiosną nie piszę o pomidorach. Nie ma o czym, ale dziś pierwszy dzień lata. Więc do roboty.

Andaluzyjczycy nauczyli się od Indian robić sos z pomidorów i ostrej papryczki. Mdłe jedzenie nabrało nieoczekiwanego kolorytu. Wysłali wiec na początku 16 wieku do Neapolu pierwsze nasiona i sadzonki. Neapol i Sycylia należały wówczas do króla Hiszpanii. Z Neapolu via Nicea trafiły do Prowansji.

Prowansalczycy posługujący się językiem oksytańskim, czyli językiem romańskim niewątpliwie swobodnie dogadywali się z neapolityńczykami. Przez prawie cztery wieki obie nacje doskonaliły przywiezione sadzonki. Pierwsze pomidory nie były większe niż dzisiejsze czereśnie. Wykorzystywano je w kuchni początkowo wyłącznie do produkcji sosów. Jednak talenty ogrodnicze i zamiłowanie do smacznego jedzenia urodziły pomidory, które dziś znamy. Wykorzystanie pomidorów zmieniło się. Pomidor stał się samodzielnym daniem, czy to jako surówka czy inny posiłek. Dla obu kuchni był już w 18 wieku znaczącym produktem. To, że dziś jemy takie, a nie inne pomidory zawdzięczamy wyłącznie południowym Włochom i południowym Francuzom.

Ten potencjał niewielkich czereśni obie kuchnie poznały od razu, dlatego Włosi nazwali pomidory "pomo d'oro" czyli złote jabłko, a Prowansalczycy jeszcze dobitniej: "pouomo d'amour" -  jabłko miłości. Ponieważ do Polski warzywa wędrowały przez Italię (włoszczyzna), dlatego u nas przyjęła się nazwa pomidor.

W języku azteckim pomidor nazywał się tomatl, pod tą nazwą przyjął się pomidor wśród większości europejskich nacji. I u nas ta nazwa nie jest obca (skumbrie w tomacie), dlaczego jednak nad Sekwaną nie kupują dziś jabłek miłości tylko tomaty? To jest niezrozumiałe, trzeba się chwilę nad tym pochylić.

We Francji jest tak, że jeśli w Paryżu tego nie zjedzą, nie przetrawią i nie wydalą to tego we Francji nie ma. Dodatkowo Prowansja i język oksytański od krucjat przeciw albigensom i katarom w 13 wieku znalazły się w odwrocie. W 18 wieku powszechnie uważano w Paryżu Prowansalczyków za prostaków, a ich dialekt za wulgarny. Dopiero po rewolucji nastąpiły zmiany. W 1818 roku przychodzi na świat Joseph Roumanille. Jego ojciec uprawia w ogrodzie znakomite pomidory, a syn poeta i nauczyciel -  jego uczniem jest Mistral (literacka nagroda Nobla w 1904 za twórczość w dialekcie prowansalskim) -  stawia sobie za cel przywrócenie należnego miejsca językowi prowansalskiemu. W Paryżu powstają knajpy z menu prowansalskim. Paryżanki biegają na targ po pomidory. Najpierw nieśmiało po kilka sztuk, a potem po całe kosze. Vincent Van Gogh, Paul Cezanne, Paul Gaugin wyjeżdżaja do Prowansji i rozkochują paryżan w prowansalskich widokach. Choć nie wszystko jest tak idylliczne, bo mistral (nie ten poeta tylko jesienny wiatr) sieje chandrę i nawet wino na to nie pomaga. Ale moda na Prowansję już się urodziła.

No, ale z nazwą jabłka miłości jest już "po ptokach". W Paryżu były wcześniej  tomaty i tego nie można było już zmienić.

Niech będzie, że pomidor to jest mon amour.

image

Spośród wszystkich przepisów na zapiekane pomidory królem pozostanie pomidor po prowansalsku. Poniżej na zdjęciu pomidory zapiekane z serem, zblanszowaną cebulą, czosnkiem, oliwkami i rozmarynem.

image


 Przepis na pomidory po prowansalsku, w pierwotnej, podstawowej wersji. Przekrawamy wzdłuż (nie w poprzek) pomidor na dwie równe części. Wykrawamy ze środka miąższ. Lekko solimy i odkładamy na pięć minut, wgłębieniem do dołu celem pozbycia się soków. Pomidor powinien być dojrzały, ale nie wodnisty. Na patelni rozgrzewamy oliwę, kładziemy pomidory na patelnię tak jak na talerzu, po dwóch minutach odwracamy, po następnych dwóch wyjmujemy pomidory i wkładamy do naczynia do zapiekania. Na patelnię dolewamy jeszcze trochę oliwy, wrzucamy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, tyle ząbków ile pomidorów, dorzucamy miąższ i soki z pomidorów, garść drobno posiekanej pietruszki i pokruszone okruchy czerstwego pieczywa, tyle okruchów aby zapełnić pomidory. Mieszamy chwilę do wchłonięcia soków, odrobinę solimy i przekładamy do wnętrza pomidorów. Wkładamy na kilka minut do rozgrzanego piekarnika.

To wszystko. Smacznego."



Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości