Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
73 obserwujących
1598 notek
1348k odsłon
  347   0

Rodzic nr 1, rodzic nr 2 - kolejny krok to próbówki i surogatki już w praktyce !

Nielegalne w Europie, legalne na Ukrainie

image

image

https://www.vaticannews.va/pl/swiat/news/2020-05/ukraina-dzieci-surogatek.html

Dramat dzieci surogatek zablokowanych na Ukrainie

Pandemia wyciągnęła na światło dzienne nielegalny proceder handlu macicą do wynajęcia. Stało się to za przyczyną ukraińskiej agencji pośrednictwa, która umieściła w sieci film pokazujący kołyski z 46 niemowlakami, czekającymi na odbiór przez zamawiające je pary. Według włoskiej prasy, która nagłośniła całą sprawę na Ukrainie jest co najmniej 500 dzieci urodzonych przez surogatki, z którymi w obecnej sytuacji ograniczeń wywołanych pandemią kliniki nie wiedzą co zrobić.

Beata Zajączkowska – Watykan

Z usług ukraińskiej kliniki BioTexCom korzystają klienci z całej Europy, w tym z Włoch, gdzie surogacja jest prawnie zakazana. Korzystanie z macicy do wynajęcia jest przestępstwem, za które grozi w tym kraju do dwóch lat więzienia i wysoka grzywna. Tym dziwniejszy wydaje się apel zawarty w opublikowanym w sieci filmie, w którym Deniz Herman, prawnik kliniki, apeluje do jej klientów, by zwrócili się do rządów swych krajów o wydanie specjalnego pozwolenia umożliwiającego im na wyjazd na Ukrainę i odebranie „zamówionego towaru”, za który zapłacili.

Włoska sieć ds. walki z macicą do wynajęcia przypomina, że surogacja to w rzeczywistości handel kobiecym ciałem. Handel niegodziwy, w którym towarem staje się również dziecko. Zauważa, że jest to jednak na tyle dochodowy interes, iż szczególnie w krajach ubogich mnożą się kliniki zajmujące się tym procederem. Szacuje się, że tylko w Indiach roczny przychód z wynajmowania łona kobiety wynosi 400 mln dolarów. W USA takie dziecko kosztuje od 130 do 160 tys. dolarów. Organizacja zauważa zarazem, że proceder ten we Włoszech zaczyna być tolerowany, co ma doprowadzić do zalegalizowania surogacji. Dążą do tego bardzo mocno środowiska homoseksualne, które obecnie korzystają głównie z pomocy amerykańskich klinik. „Zgoda włoskich władz na odebranie dzieci z Ukrainy mogłaby przyczynić się do zmiany świata na lepszy” – stwierdza gejowska para, która właśnie z USA przywiozła sobie córkę urodzoną przez surogatkę. Dobro dziecka w całym tym dyskursie się nie pojawia. Nie ma też słowa odniesienia do handlu kobiecym ciałem i traktowania dzieci, jako towaru, do którego ma się prawo.

https://ciekawostkihistoryczne.pl/2018/10/15/lebensborn-nazistowski-program-hodowli-nadludzi/

image

Nazistowski „chrzest” dziecka z Lebensborn.

Lebensborn. Nazistowski program hodowli nadludzi

Cel: stworzyć armię „czystych rasowo” Aryjczyków i „odnowić krew niemiecką”. Aby go osiągnąć, w 1935 roku naziści uruchomili program… hodowli ludzi. W ośrodkach Lebensbornu miały przychodzić na świat perfekcyjne, jasnowłose, niebieskookie dzieci. Dokładnie takie, jakich pragnął Hitler.

– Sprawa dzieci jest sprawą narodu! – grzmiał podczas jednego z przemówień Heinrich Himmler. Na członków SS nałożył nawet „rozkaz płodności”, zobowiązujący ich do posiadania licznego potomstwa (przynajmniej czwórki). Niemieckie kobiety zachęcano do rodzenia, zresztą aborcja z jakichkolwiek przyczyn była prawnie zakazana. Wszystko na nic – noworodków wciąż było za mało. Zwłaszcza tych „czystych rasowo”.

Utrzymujący się od początku lat 30. niski wskaźnik urodzeń był solą w oku nazistowskich przywódców. Ostatecznie plan stworzenia potężnej rasy panów i zmiecenia z powierzchni ziemi pozostałych nacji wymagał znaczącego „wkładu” ludzkiego. Z tego powodu zdecydowano o powołaniu programu Lebensborn – „Źródło życia”.

Założenia można by nawet uznać szczytne – zwiększenie liczby porodów, ograniczenie aborcji (choć nielegalnie – przeprowadzano ich wówczas w Niemczech około 600 tysięcy rocznie), otoczenie opieką samotnych matek i – przede wszystkim – ich dzieci. Był tylko jeden warunek: rodzice musieli być modelowymi przedstawicielami rasy aryjskiej.

Skąd wziąć „rasowe” dzieci?

Naziści wierzyli, że „aryjskość” człowieka da się stwierdzić na pierwszy rzut oka. Czystość rasy określali na podstawie koloru oczu (niebieskie lub szare), włosów (od blondu po jasny brąz), wzrostu (wysoki), a także sylwetki (smukła). Ważny był także stan zdrowia – w III Rzeszy nie było miejsca na chorych czy ułomnych. Bez mrugnięcia okiem odsyłano ich do obozów koncentracyjnych. Prawdziwy Aryjczyk musiał być sprawny, zdrowy i nieobciążony genetycznie. To właśnie takich małych Niemców Himmler chciał „hodować” w ośrodkach Lebensborn.

image

Domy porodowe i domy dziecka pod auspicjami stowarzyszenia „Źródło życia” zaczęły powstawać w 1936 roku. Początkowo w Niemczech, później również w okupowanych krajach: Austrii, Norwegii, Belgii, Francji, a wreszcie Polsce. W naszym kraju istniało przynajmniej kilka ośrodków Lebensbornu, m.in. w Bydgoszczy, Krakowie czy Helenówku pod Łodzią.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale