Dzisiejsza Wyborcza cytuje wypowiedź Eustachego Rylskiego, którą zamieścił na swoim blogu, wysłaną ponoć również do premiera.
„ Nie ma w polskiej polityce problemu Palikota, jest problem asekuranctwa, przesadnej ostrożności, niezrozumiałej oględności, czasami zwykłego tchórzostwa w wyrażaniu własnych opinii na temat tego, co nadęte, godnościowe, niezrozumiałe lub absurdalne jak katastrofa smoleńska. Więcej w niej Mrożka niż Szekspira. Palikot wyraża to, co większość z nas prywatnie myśli.”
Dlaczego tak nieśmiało, Gazeto? Idźcie za ciosem i zróbcie akcję w obronie Palikota, wolności słowa i swobody wypowiedzi.
Zamieście komentarze takich autorytetów jak: Andrzej Wajda, Władysław Bartoszewski, czy Kutz.
Miejcie odwagę w tej sprawie zająć otwarte stanowisko.
Tak jak to robi Rylski, który mówi, że jest wściekły na premiera za: „ Obłudę i brak męstwa. Terror, jaki mniejszość zastosowała wobec większości, zażenowanej tą idiotyczną katastrofą. (…) Nie miejmy do niego pretensji o to, za co powinniśmy mu dziękować, kiedy decyduje się za nas robić coś na rzecz odwagi i niezależności. „
Zgadzam się w pełni z Eustachym Rylskim, rzeczywiście mamy w Polsce poważny problem asekuranctwa, przesadnej ostrożności, a czasami zwykłego tchórzostwa. Dlatego, nie mamy odwagi ani pytać ani mówić, to co tak naprawdę myślimy.
Może tej części, mniejszej jak twierdzi Rylski potrzebny jest własny Palikot? Ktoś, kto nie bałby się publicznie zadawać nawet najtrudniejszych pytań?
Jeżeli się taki znajdzie podpowiadam mu pomysł na pierwszy atak. Palikot lubi ostro, więc będzie ostro: Panie premierze niech pan nie umywa rąk od tego śledztwa, bo ta krew i tak nie zejdzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)