W ostatnich dniach ku radości niektórych mediów przybyła im niespodziewana i cenna odsiecz w walce z Pisowską komisją w sprawie Smoleńska. To, coś dużo lepszego niż postawa samej PO, która uważa, że „zespół PIS ośmiesza Smoleńsk i tworzy mity, a nawet lepszego niż dotychczasowe występy Palikota.
Oto bowiem odezwały się rodziny ofiar katastrofy, a konkretnie dwie osoby: Najpierw Ewa Komorowska, żona zmarłego Stanisława Komorowskiego, wiceszefa MON, a kolejnego dnia Izabella Sariusz-Skąpska, córka Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, prezesa Federacji Rodzin Katyńskich, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.
Obie postanowiły podzielić się z opinią publiczną swoim krytycznym stosunkiem do komisji i działań PIS w sprawie katastrofy.
Przy całym szacunku dla ich tragedii nie rozumiem czemu to ma służyć.
Obie twierdzą, że to protest przeciw upolitycznieniu tragedii.
Problem w tym, że nie brzmi to przekonywująco. Obie zdają sobie chyba sprawę z tego, jak ich deklaracje zostaną wykorzystane – staną się, a właściwie już się stały argumentem/ narzędziem w walce politycznej z drugą stroną.
A może o to właśnie chodziło? ( w domyśle obie wierzą w wersję lansowaną w mediach o presji ze strony prezydenta i jego otoczenia na pilotów).
O tym, że ich krytyka nie jest bezstronna świadczą m.in. wypowiedzi
Ewy Komorowskiej, która przez chwilę została nawet adwokatem Donalda Tuska, gdy tłumaczyła nawet jego braterski uścisk z Putinem na miejscu katastrofy:
„Premier pojechał tam bardzo szybko (...) Nie miał się witać dlatego, że nie wszystko zostało podniesione? W chwilach tak ogromnej tragedii, z taką traumą w sercu, można uściskać nawet wroga, choć nie sądzę, że Putin jest wrogiem.” – oceniła.
Za to Izabella Sariusz-Skąpska poinformowała w TVN24, że ani ona ani nikt z jej bliskich mandatu zespołowi Antoniego Macierewicza nie daje, bo "politycy nie są potrzebni" do wyjaśniania przyczyn katastrofy. „Wystarczający jest fakt, że politycy tylko jednej opcji politycznej zachowują się w ten sposób” ( czyli jak rozumiem próbują wyjaśnić przyczyny katastrofy).
Obie są w swojej krytyce nie są przekonujące, dlatego, że krytykując PIS w jego dążeniu do odkrycia o Smoleńsku i zarzucając mu upolitycznienie katastrofy, same ją upolityczniają, co ciekawe przyznając między wierszami, że druga strona w tej sprawie nic nie robi i według nich takie właśnie działanie jest w porządku.
Niestety, obie przy tym zapominają, że nie była to zwyczajna katastrofa. Zginęli w niej nie tylko członkowie ich rodzin i wielu posłów z PIS i innych ugrupowań, ale przede wszystkim zginął prezydent naszego kraju. Wyjaśnienie przyczyn katastrofy nie jest więc wyłącznie ich sprawą, ale nas wszystkich.
A, tak na marginesie, katastrofę smoleńską najbardziej wykorzystują i upolityczniają media, które nie cofną się w tym przed niczym, nawet przed wykorzystaniem głosu rodzin zmarłych w politycznej walce.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)