Jesteśmy dziś podzieleni jak nigdy dotąd, a granicą tego podziału jest stosunek do wiary i smoleńskiej tragedii. Można to sprowadzić do walki o wartości. Jedna strona je ma, a druga całkowicie je neguje, nie proponując jednocześnie nic w zamian.
Obie strony nie prowadzą dziś ze sobą żadnego dialogu, spór przybrał już formę otwartego konfliktu, który dzieli nie tylko polityków, ale i rodziny, znajomych, ludzi w pracy itd.
Orężem w tej walce staje się śmiech, krzyk i pogarda.
Ciekawy głos w tym konflikcie pojawił się na łamach Gazety Polskiej, który warto tutaj przytoczyć. W artykule „Różne odcienie purpury” ksiądz ks. Mariusz Sękalski m.in. pisze:„Otrzymaliśmy ostatnio trzy wymowne znaki od Opatrzności: tragedię smoleńską, powódź i wyniesienie na ołtarze ks. Jerzego. Żaden nie został wykorzystany w duszpasterskim przesłaniu Kościoła.”
Kapłana napawa również smutkiem fakt, że Kuria Metropolitalna Warszawska zaangażowała się w akcję przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. „Niechże angażują się w tę wyraźnie polityczną akcję politycy, ale Kościół, moim zdaniem, w żadnej sytuacji nie powinien tego robić. Po pierwsze dlatego, że nie instytucje kościelne ustawiły tam krzyż, po drugie teren ten nie stanowi własności Kościoła i po trzecie – najważniejsze – misją Kościoła jest – powtórzę za św. Pawłem – „chlubić się krzyżem”. – pisze ksiądz.
Przywołuje przy tym słowa samego papieża, cytowane już na S24 w tym kontekście wypowiedziane 6 czerwca 1997 r. pod Wielką Krokwią w Zakopanem. Na Mszy, do zgromadzonych blisko 350 000 wiernych, Jan Paweł II powiedział: „Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie”.
Kapłan zadaje również kolejne pytanie, o inne krzyże: „Krzyż znajduje się w Sejmie, który, podobnie jak Pałac Prezydencki, jest miejscem o charakterze świeckim, państwowym. Krzyże wiszą w szkołach publicznych. Czy kiedy zostanie już usunięty krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego, przyjdzie kolej na tamte krzyże?
Dyskusja w sprawie krzyża cały czas się toczy i powoli staje się symbolem odrzucenia wartości, pamięci i naszej historii. Paradoksalne jest w tym wszystkim to, że te same osoby, które nawołują do tolerancji w sprawach mniejszości seksualnych nie mają tej tolerancji w stosunku do spraw wiary i religijnych symboli, w tym w szczególności katolickich.
To nie są puste słowa, wystarczy posłuchać dyskusji jakie się dziś w tej sprawie toczą. Z jaką niechęcią i nienawiścią spotykają się ci, którzy krzyża usiłują w nich bronić.
Tak się przy tym dziwnie składa, że Ci, którzy mają krytyczne zdanie w sprawie obecności krzyża mają jednocześnie wyrobiony pogląd w sprawie Smoleńska, negują stawianie pytań w tej sprawie i przesądzają o winie pilotów i prezydenta. Niektórzy mówią wprost , że to nie była żadna narodowa tragedia, a w ogóle to ta katastrofa ich już nie obchodzi.
W całym tym konflikcie uderza zarówno brak, jak i negacja wartości, a także kompletna pustka. Autorytetów już nie ma i to niestety po obu stronach (chyba, że dla jednej ze stron jest nim ktoś taki jak Palikot.) To bardzo smutne, dziś pięć lat po śmierci papieża widać wyraźnie, że prawdy, które głosił są kompletnie zapomniane, a sam kościół jest podzielony jak nigdy, co było widać zwłaszcza w ostatnich wyborach.
Chciałoby się zapytać, co się stało z pokoleniem JPII, gdzie podziała się atmosfera nie tylko z pierwszego tygodnia po 10 kwietnia, ale również ta po śmierci papieża sprzed pięciu lat?
Czy bylibyśmy dziś tacy sami, gdyby papież nadal żył?


Komentarze
Pokaż komentarze (21)