Sprawdza się zasada, że kłamstwo ma krótkie nogi. Dziś widać, że rząd mijał się z prawdą przynajmniej w dwóch sprawach: smoleńskiego śledztwa i sytuacji gospodarki.
Ci, którzy bronią dziś krzyża, a wcześniej ci, którzy solidaryzowali się z Palikotem byliby zdziwieni, gdyby ktoś powiedział im, że zarówno walka z krzyżem jak i wygłupy Palikota to zasłona dymna, która ma odwrócić uwagę od dużo poważniejszych problemów.
Dziś są nimi zarówno stan naszej gospodarki jak i smoleńskiego dochodzenia, jeden gorszy od drugiego.
Wczoraj Gazeta Wyborcza martwiąca się o kondycję rosyjskiego śledztwa w sprawie Smoleńska na pierwszej stronie, potem TVN24 i premier który zapowiada, że jak zajdzie taka potrzeba to „zadzwoni nawet do Putina”.
Dziś czytam w prasie, że o gospodarkę martwi się też sam prezes ITI, który mówi, że rząd musi zacząć reformować kraj, bo są one konieczne.
Skąd taki nagły zwrot? Przecież fałsz widać dosłownie gołym okiem. Od wyborów minęło zaledwie kilka tygodni. Wówczas byliśmy zieloną wyspą, a kandydat PO obiecywał na prawo i lewo złote góry. Co się więc takiego nagle stało? Dlaczego dopiero teraz słyszymy alarmistyczne wypowiedzi ekspertów?
Czy naprawdę jest aż tak źle, że zdjęto w tej sprawie słowne embargo? To samo pytanie można zadać w sprawie Smoleńska. Pytanie, czy wczorajsze wypowiedzi ministra Millera i Tuska należy odczytywać jako wyraz bezradności i przyznania się w tej sprawie do porażki? Czy też jest to odkręcanie postawy „ na szybko” bo szykuje się jakaś medialna bomba. Być może chodzi o to, że prawdy dłużej ukrywać się nie da i za chwilę wyjdą np. nowe szokujące dowody?
A może informacje, które ukazały się ostatnio w niszowej prasie, takiej jak np. Najwyższy czas są prawdziwe? Oznaczałoby to, że informacje zdobyte w trakcie prowadzenia polskiego śledztwa są na tyle szokujące, że nie da się już ich dłużej ukrywać?
Czy PO chce w ten sposób delikatnie przygotować Lemingi na nowe informacje, przed podaniem czarnej polewki, najpierw jakąś łagodniejszą potrawę?
Jedno jest pewne, czas obietnic i PR – u się już zakończył. To oznacza, że nie jest dobrze i musimy być w najbliższych miesiącach przygotowani na najgorsze, zarówno w sprawie wieści dotyczących gospodarki, jak i Smoleńska. Nie będą one delikatnie mówiąc optymistyczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)