Może to naiwne ( zaznaczam, że nie jestem blondynką), ale nurtuje mnie pytanie kto jest obecnie naszym największym sojusznikiem, na kim głównie opieramy naszą politykę zagraniczną?
Czy tak jak dotąd na Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej? Czy też może pojawili się jacyś inni ważni sojusznicy o których nie wiemy…. ale już wkrótce pewnie się dowiemy...
Na razie odwiedza nas minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej i spotka się z naszym korpusem dyplomatycznym. Po co się spotka? Co chce omówić? Domyślam się, że lemingów to na razie nie interesuje. Czy w takim razie znowu sprawdzi się powiedzenie: Polak mądry po szkodzie? ( Już raz się sprawdziło, ale po zaborach).
Tak, na marginesie ostatnio obserwuję zacieśnianie „ przyjaźni” pomiędzy nami i naszymi odwiecznymi wrogami: Niemcami i Rosją. Ostatnio będąc na wakacjach nad morzem w okolicach Świnoujścia napotkałam na naszej drodze patrol …. policji niemieckiej filmujący nasze pojazdy, kawałek dalej grzecznie stała nasza policja. Żeby było jasne – nie było to bliskie sąsiedztwo granicy, odległość od niej wynosiła ponad 60 km. Po co stali, co tam robili nie wiem. Czy było to tzw. zacieśnianie współpracy?
Tak w ogóle, od jakiegoś czasu wydaje mi się, że nas przehandlowano i nikogo na świecie nasz los już nie obchodzi, ani Obamę, ani tym bardziej coraz słabszą Brukselę.
Za to nasz los obchodzi Niemcy, którzy mają decydujący głos w Unii i Rosję, z którą tak bardzo zaprzyjaźniliśmy się od czasu Smoleńska, no bo przecież zniknęły przeszkody m.in. w postaci Lecha, którego nie ma wśród żywych.
W tym momencie ( nic na to nie poradzę) nasuwają mi się historyczne analogie. Był taki czas, gdy nasz los interesował głównie dwa kraje: Rosję i Prusy i również nas przehandlowano. Tymi handlującymi byli magnaci, a kto handluje nami teraz? Czy współczesne lemingi to dawna szlachta, której wystarczyło rzucić obietnice, że będzie się żyło dostatnio i spokojnie?
Tego nie wiem, wiem tylko, że prawdą jest, że gdy naród traci pamięć przestaje istnieć.
Oznaki braku pamięci już są. Pozostaje pytanie ile nam jeszcze czasu pozostało, zanim po raz drugi utracimy swoją tożsamość. Na obudzenie się z chocholego tańca może być już jednak za późno.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)