Zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim, że od 10 kwietnia jesteśmy formą jakiegoś kondominium. Nie rozumiem więc głosów oburzenia, które rozległy się w jedynie słusznych mediach. Powiedział przecież prawdę. Ci, którzy się oburzają udają, że tego nie widzą.
W ogóle niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że przez ostatnie 20 lat nigdy nie mieliśmy pełnej wolności, tylko wydawało się nam, że ją mamy. A ostatnio jest jej jakby coraz mniej. Robi się coraz mniej zabawnie coraz duszniej i zarazem straszniej. Karty powoli odkrywają się. A tymczasem lemingi dalej się bawią. Ich rechot słyszę niemal codziennie. W dobrym tonie jest na co dzień wymienić uwagi o nieobliczalnym Kaczyńskim i beznadziejnym PIS – ie, pośmiać się itd. O Smoleńsku i Rosjanach oczywiście ani mru, mru. Temat zakazany, jeżeli do niego jednak dochodzi szybko go ucinają ( tak jak Olejnik we wczorajszej rozmowie z Jakubiak) mówiąc, że wszystko jest oczywiście w porządku, wsio w pariadkie.
Jestem naiwna, bo ciągle się temu dziwię. Zastanawiam się, czy boją się czegoś? Czy mają tak wyprane mózgi? No bo przecież nie są aż tak głupi! Czy jest im po prostu tak wygodnie? Uznali, że bezpieczniej płynie się z prądem razem z PO? Wybieram ten ostatni wariant, co jest jeszcze gorsze, bo świadczy o tym, że nasz biedny kraj nie ma żadnych szans. Jest zainfekowany rakiem, którym są lemingi, czyli współczesne zniewolone umysły (widać, że 20 letnia praca GWnie poszła na marne.)
Czeka nas więc marna wegetacja. Pytanie tylko jak długo będzie trwać jeszcze ten taniec na Titanicu i dlaczego wszyscy muszą brać w tym udział. Mam dość zastanawiania się czy lemingi się kiedyś przebudzą, bo to nigdy się nie stanie. Będą rechotać do końca.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)