Dziś mija 25 lat odkąd na Ukrainie doszło do awarii reaktora w Czarnobylu. Dokładnie ćwierć wieku temu jedno z państw przodujących w produkcji energii atomowej poznało na własnej skórze siłę atomu. Panika okazała się oczywiście przesadzona gdyż ilość materiału rozszczepieniowego która przedostała się do atmosfery była znacznie zawyżona. Niektórzy ludzie nie chcieli opuścić swojego miejsca zamieszkania i do dzisiaj żyją bez większych komplikacji żywiąc się świecącymi grzybami. Do Polski informacja o katastrofie dotarła oczywiście z opoźnieniem (pamiętam że do nas dotarła 1 maja gdzie tuż po pochodzie udaliśmy się do przychodni na lampkę jodu) gdyż dla komuchów życie ludzkie ma znaczenie o tyle, o ile jest on w stanie chwalić władzę ludową na pochodach. Oczywiście nie można lekceważyć zagrożenia jakie niesie z sobą promienowanie Czerenkowa, ale nie może być to powodem, dla którego mamy rezygnować z energii atomowej. Co prawda różne ekoświry mają tutaj odmienne zdanie ale dla nich liczy się jedynie ich głupawa ekoideologia, z całą pewnością nie nauka.
Przypominam swój wpis ze starego Pardonu. Nota bene wpis będący ostrym potępieniem tytoniowego nałogu.
Marian zupa na stole! - Wrzasnęła Halina. Skaranie boskie z tym chłopem nic tylko te reakcje łańcuchowe i rozszczepianie atomów.
Jeszcze chwilka Halinciu, muszę tylko doprowadzić masę materiału rozszczepialnego do poziomu bliskiego krytyczności. To potrwa najwyżej minutkę.
W pokoju obok bawiła się 2 letnia Madzia jedyne dziecko państwa Slotenów.
Tymczasem Marian podważał śrubokrętem dwie połówki berylowej pokrywy służącej jako reflektor neutronów. W pewnej chwili śrubokręt wymsknął się spod pokrywy, która w następstwie gwałtownie się zamknęła. Doszło do niekontrolowanej reakcji łańcuchowej i niebieska poświata ogarnęła pokój.
Cholercia! Wrzasnął Marian, łapiąc za pokrywę i odrzucając ją na bok.
Zupa stygnie Marian, co ty tam znowu wyprawiasz - darła się Halina.
Halinciu nie jest dobrze. Chyba otrzymałem dużą dawkę promieniowania gamma i neutronowego.
Czy aby nie była to dawka 21 Sv Marian? - zapytała z przejęciem Halina.
Być może taka właśnie była odparł Marian spoglądając na swoją poparzoną rękę. W tej też chwili poczuł kwaśny smak w ustach i stwierdził, że stracił jakoś apetyt.
Rzygał przez 3 godziny zanim zdecydował się udać do szpitala, gdzie natychmiast odkryto, że delikwent miał kontakt z promieniowaniem Czerenkowa.
Tydzień później na pogrzebie jego żona Halina wygłosiła mowę.
Zwracam się do was moi najblizsi, zwracam się ze smutkiem ale i nadzieją, że każdy prywatny uran który posiadacie w domach oddacie na cele dobroczynne, takie jak rozwiązywanie problemu głodu w trzecim świecie, a wszelakie eksperymenty z plutonem będziecie przeprowadzać z dala od waszych dwuletnich córek i ich zapracowanych mam. I przede wszystkim nie w blokach mieszkalnych. Póki rząd nie zdelegalizuje prywatnych uranowych kolekcji będzie dochodziło do takich wypadków a ofiary będą szły w tysiące. Na razie jednak nie potrafią sobie nasze posły osły z tym poradzić. Nie potrafią przegłosować jednej prostej ustawy wymyślając dla niej absurdalne przeszkody będące niczym w porównaniu z ludzkim życiem. Obyśmy żyli kiedyś w lepszym państwie.
PS. lepiej być posiadaczem prywatnego uranu niż palącym w obecności dzieci. Palenie zabija powoli.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)