Alex_Disease Alex_Disease
1427
BLOG

Nie płakałem po Whitney Houston

Alex_Disease Alex_Disease Kultura Obserwuj notkę 29

Wiem że ten tytuł jest parodystyczny ale drugi brzmiał "Tandeciara o wibrującym głosie" więc wybrałem raczej rozwiązanie mniej kontrowersyjne choć i za to mi się dostanie. Zmarła jedna z lepszych* wokalistek w historii muzyki rozrywkowej. Skala jej głosu to były trzy oktawy mezzo-sopranu od E3-Eb6. Imponujące. I co z tego? Pamiętam że za każdym razem kiedy słyszałem ten tandetny kawałek I Will Always Love You (nota bene wylansowany wcześniej przez Dolly Parton) nie mogłem powstrzymać się od parodystycznego wycia niczym jeleń na rykowisku. A należy pamiętać że Houston zaczynała karierę od przeboju How Will I Know w 1985 roku, który co prawda był tylko cukierkowatym utworem (albo lepiej tworem, żeby nie rzec potworem) pop ale przynajmniej zrobiła tam lepszy użytek ze swojego głosu. Tamten okres jej twórczości jest bagatelizowany jako mało dojrzały choć głupotą jest sądzić, że I Will Always Love You to kawał wyrafinowanej muzyki dla publiczności o wyselekcjonowanym guście.

W 1992 roku kiedy numer ukazał się wraz z filmem The Bodyguard na topie były serialiki dla nastolatków pokroju Beverly Hills 90210 i to one nadawały ton popkulturze, zaś jeden z gorszych występów Costnera został nagle najbardziej dostrzeganą obok Tańczącego z Wilkami jego rolą. To że akurat w tym samym roku zaczęła zdychać porządna muzyka za sprawą zespołu Nirvana jest już tylko czystym zbiegiem okoliczności.

Houston wystąpiła na festiwalu w Sopocie w 1999 roku gdzie zmasakrowała swoje stare przeboje zawodząc w nich tak jak kilkanaście lat wcześniej jeszcze tego nie robiła. Zmasakrowała zarówno How Will I Know jak i I Wanna Dance With Somebody dysząc i sapiąc niczym lokomotywa z wiersza Tuwima. Widać uznała, że jej znakiem firmowym są wokalizy w stylu R&B i że jak I Will Always Love You jakimś cudem w kiepskim dla muzyki okresie zdobyło sukces to najwyraźniej takie jest jej powołanie. Cóż z tego, że po tym hicie nie nagrała nic co by było na tyle zapamiętywalne i choć po części zyskało sławę tego kawałka? Cóż z tego że nawet ten przebój nie był jej autorstwa i nie była pierwszą jego wykonawczynią?

Dla mnie Houston pozostanie tą młodziutką, uśmiechniętą dziewczyną wygłupiającą się w teledysku do hitu I Wanna Dance With Somebody, śpiewającą tandetny popik skrojony pod ówczesne standardy panujące w tej muzyce. Fajna, utalentowana wokalnie laseczka bawiąca się w śpiewanie. Whitney Houston niech ci ziemia lekką będzie.

*technicznie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Kultura