Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
72 obserwujących
487 notek
1197k odsłon
1820 odsłon

Zasady bezpieczeństwa i pierwszej pomocy porażonym piorunem

Wykop Skomentuj49


Co zrobić, aby ustrzec się porażenia piorunem?

To już ostatnia część tryptyku o burzach. Jest nierozdzielną częścią dwu poprzednich notek.

https://www.salon24.pl/u/alpejski/1070589,o-burzach-w-rocznice-tatrzanskiej-tragedii

https://www.salon24.pl/u/alpejski/1071690,psychika-i-szanse-przezycia-trafienia-piorunem-a-takze-co-wydarzylo-sie-22-08-2019-roku 

Po pierwsze – nie wychodzić w góry, kiedy w komunikacie pogodowym są burze! Są turyści i wspinacze, którzy twierdzą, że mimo złych prognoz idą w góry i zdążą wrócić przed burzą, zapowiadaną w komunikacie na popołudnie. Pamiętajcie, że wtedy każdy nawet drobny uraz spowalniający naszą wędrówkę może nas wpędzić w śmiertelną pułapkę. Każdy błąd w prognozie tak samo powoduje zagrożenie. Co gorsza ostatnie kilometry tatrzańskich szlaków przebiegają przez gęste reglowe lasy, co oczywiście nie daje żadnego bezpieczeństwa podczas burzy, która dorwie nas podczas powrotu. Zasada nie wychodzę w góry, kiedy w prognozie mam burze jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

Po drugie – jeżeli już słyszymy zbliżającą się burzę, musimy jak najszybciej starać się opuścić miejsca eksponowane, ale zachowując spokój. Paniczne zbieganie nie jest najlepszym sposobem uniknięcia obrażeń, a może doprowadzić do śmiertelnych upadków w przepaść lub uszkodzeń kończyn, potłuczeń lub urazów głowy. Burze frontowe przemieszczają się szybko, niosąc nawałnicowe deszcze doskonale tłumią gromy, które możemy usłyszeć czasem dopiero z odległości kilku kilometrów. Podczas eksperymentów stwierdzono, że 25 km to maksymalna odległość, z jakiej możemy usłyszeć przy korzystnych warunkach burzę. Zazwyczaj ta odległość nie przekracza 15 kilometrów. Liczymy sekundy od zauważonej błyskawicy do usłyszenia gromu i dzielimy to przez 3. W ten sposób orientacyjnie możemy określić odległość w kilometrach od wyładowania. Zakładając optymistycznie, że usłyszymy burzę z odległości nawet tych 15 kilometrów to przy burzy frontowej przemieszczającej się 60 km/h pozostaje nam jedynie 15 minut na reakcję. W górach to jest bardzo mało czasu!

Po trzecie – unikać w górach przebywania w pobliżu konstrukcji stalowych, które w żadnym wypadku nie zabezpieczają przed porażeniem!!! Wręcz przeciwnie, zwiększają ryzyko porażenia. I nie ma tu żadnego znaczenia bezpośrednie uderzenie w człowieka piorunem –stosunkowo rzadkie – ale przepływy prądu w podłożu budujące napięcia krokowe. To one powodują śmiertelne porażenia najczęściej. Jeśli już nie mamy wyjścia, to minimalna odległość od takiej konstrukcji nie może być mniejsza niż 3 metry. Pamiętać też należy o tym, że te konstrukcje w górach są inicjatorami wyładowań, co opisałem dokładnie w poprzedniej notce.

Po czwarte – nie chronić się przytulając do pionowych ścian. Odległość od ściany musi wynosić 2 metry. Niektórzy podają, że ta strefa w miarę bezpieczna oddalenia od ściany daje nam szansą na uniknięcie porażenia w odległości pomiędzy 2 m, a linią o nachyleniu 45° od ściany, do podłoża. Prościej, tę linię powinniśmy sobie wyobrazić, jako dach nad naszą głową o nachyleniu 45°! Jednak coraz więcej badaczy neguje tę zasadę, uważając, że nie sprawdza się w praktyce. Tak czy owak, po samą ścianą nawet w odległości kilku od niej metrów narażamy się na uderzenia spłukiwanymi przez nawałnicę kamieniami, co może być większym zagrożeniem niż prawdopodobieństwo rażenia piorunem.

Po piąte – nie chronimy się w otworach jaskiń, blisko otworu wejściowego. Te miejsca są dość często uderzane. Jeśli już, to w głębi jaskini kilkanaście metrów od otworu.

Po szóste – jeśli już burza zaskoczy nas w otwartym terenie, nie kładziemy się na ziemi – ryzyko napięcia krokowego! Przykucamy ze złączonymi nogami i pochylamy głowę do przodu. Staramy się nie skupiać w duże grupy i najlepiej rozdzielić się pojedynczo, co minimum trzy metry. W razie porażenia kogoś zawsze ktoś inny z grupy może udzielić pomocy poszkodowanym, bo mało prawdopodobne jest porażenie wszystkich rozśrodkowanych.

Po ósmenie wytwarzać atmosfery paniki. Jak dostaliście się w burzę, to niestety trzeba podjąć to wyzwanie i walczyć, zachowując się racjonalnie. Dramatyczne gesty i krzyki nie pomogą w niczym, a mogą spowodować zbiorową panikę.

Po dziewiąte – lekarz austriackiego górskiego pogotowia Elmar Jenny zaleca, aby przeczekując burzę, przygotować się psychicznie na uderzenie pioruna. „Taki stan pogotowia piorunowego, daje dobre rezultaty” twierdzi Jenny w oparciu o wywiady z porażonymi, którzy przeżyli uderzenie. Ale to było tematem poprzedniej notki. https://www.salon24.pl/u/alpejski/1071690,psychika-i-szanse-przezycia-trafienia-piorunem-a-takze-co-wydarzylo-sie-22-08-2019-roku

W razie konieczności pomocy porażonemu.

Po pierwsze - sprawdzamy czy doszło do zatrzymania akcji serca i oddechu. Jeśli doszło, to stosujemy reanimację taką jak w przypadku zatrzymania akcji serca w migotaniu komór. Czyli uderzenie w klatkę piersiową wygaszające migotanie i długotrwały masaż serca wspomagany oddychaniem.

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości