Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
76 obserwujących
517 notek
1274k odsłony
  1776   0

Gra o przeżycie

Każdy dobry film katastroficzny pokazuje rozpad więzi społecznych spowodowanych kataklizmem. Dziś korona-wirus pokazuje w realnym świecie ludzkie oblicza.

W Niemczech „Bild” donosi o kuriozalnych pomysłach zarządów niektórych domów starców, nazywanych eufemistycznie „rezydencjami seniorów” o tym, aby organizować dla podopiecznych loterie, w których wygraną są szczepienia.

Więc wyobraźcie sobie te emocje na sali i tych opiekunów – nazwijmy ich kulturalno-oświatowych – co organizują te loterie o przeżycie. Tu kręcenie kołem fortuny, albo wykrzyknięcie – BINGO! – ma swój smak. Smak szansy na życie.

W Polsce zaś rozkręca się afera ze szczepieniami poza kolejnością.

A było kiedyś w Polsce inaczej? Ja mam w pamięci te zaradne panie, co to miały zawsze odłożony towar po ladą i chwaliły się tym wszem i wobec. Ten towar to były szyneczki, polędwiczki, lepszy gatunek mięsiwa. Nic, co było konieczne do przeżycia. To był jedynie w tamtych czasach powiew luksusu.

A dziś, kiedy gra idzie o życie? Dziwicie się, że znane postaci sceny teatralnej, zabiegają o szczepienia? Im łatwiej przekonać lekarza o tym, że są więcej warci od plebsu.

To przypomniało mi taką historię.

Mam znajomego co jest „audiofilem”. Ale nie takim na 100%, ale takim co rozwój swojego hobby musi dostosować do dostępnego budżetu. Więc wszedł on kiedyś w Warszawie do sklepu ze sprzętem i pyta – czy może mi pan zaproponować coś, co podobnie brzmi, jak ten zestaw w Sali odsłuchowej, ale w cenie nie większej niż 12 000 PLN? No i sprzedawca tylko się odwrócił do kolegi i głośnym szeptem mówi do niego – plebs! Znowu mamy tu plebs…

No sam wdepnąłem kiedyś na minę, kiedy wszedłem do jednego z kultowych sklepów na południu Polski i nieopatrznie zapytałem o kable z miedzi beztlenowej. Reakcja sprzedawcy przypomniała uderzenie tornada w śpiące miasteczko w Teksasie. No gdyby nie nietykalność cielesna to wykopałby mnie na księżyc. Ostatnie słowa z wygłoszonej przez sprzedawcę tyrady jakie usłyszałem to to, że oni tu budżetówki nie sprowadzają. To spowodowało, że do głowy wpadło mi iście diabelskie pytanie zadane już z premedytacją na odchodne - A czy ma pan może odtwarzacz Philipsa CD 721? Tu facet wziął poteżny wdech, a na jego twarzy pojawił się purpurowy rumieniec, który intensywniał z sekundy na sekundę, aż z jego ust wydobył się krzyk – pomyliłeś łachudro sklepy! Tu nie znajdziesz sprzętu dla pospólstwa!

Notabene Philips CD 721 był kultowym odtwarzaczem okrzykniętym przez brytyjski magazyn „What Hi-Fi” przełomowym w historii rozwoju technologii CD, ale sprzedawca o tym fakcie nie wiedział, bo mierzył wartość jedynie ciężarem kasy zgarniętej za sprzedany szpej.

Opowiedziałem o tym zdarzeniu mojemu prawdziwemu audiofilowi, co to w domu trzymał flagowce „Nautilusa”, napędzane „Piramidą” i sygnałem generowanym przez jakieś CD w cenie dobrej bryki. No i postanowiliśmy odwiedzać ten sklepik regularnie robiąc ordynarne prowokacje, polegające na pytaniu zmianowych sprzedawców o bardzo popularny sprzęt grający. Kumpel był jeszcze przyjacielem twórców znanego polskiego kabaretu i wiele z tych dialogów ze sprzedawcą „sprzętu dla nie-pospólstwa” stało się tematem naszych rozmów, a być może nawet stanowiło inspirację dla kabaretowych dialogów.

No i jak tu rozmawiać z przekonanymi, że są lepsi od innych? Moim zdaniem nie da się.

Wiem, że wielu kapusiów będących TW zawsze w jeden sposób usprawiedliwiało swoje haniebne postępowanie i zapamiętałem jeden argument, wykrzyczany mi w twarz w 2006 roku – musiałem na ciebie donosić, bo przecież miałem rodzinę i ważne wyjazdy naukowe, moje badania były bardzo ważne dla Polski.

Podobnie usprawiedliwiał swoje postępowanie kandydat na Prymasa arcybiskup Wielgus, jedynie nie miał on rodziny, jako argumentu. On miał też poczucie misji, w której losy kapowanych ludzi się nie liczyły, nie byli ważni na tej szachownicy, którą on miał w głowie.

I tak się toczy ten świat uroczy, gdzie ludzie zamiast wzajemnie się wspierać rywalizują w wyścigu o życie i kasę.

Kiedy już zdobędą kasę nie mają pomysłu jak ją rozsądnie wydać, a kiedy „zdobędą też życie” nie wiedzą, że z punktu widzenia dekalogu zdobyli nie życie a śmierć, bo po drodze zatracili duszę.


Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo