Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
75 obserwujących
516 notek
1271k odsłon
  1910   0

O eksperymencie Milgrama słów kilka


Obecna pandemia uwalnia w ludziach rządzących i tzw elitach najgorsze zachowania.

Kilka niedawnych afer jak postawa rektora WUM i celbrytów, a także tłumaczenia pani Emilewicz o posłannictwie sportowym jej synów, pokazują, że ci co mają wpływy lub władzę zawsze są przekonani, że mogą ich nadużywać.

Jak wytłumaczyć obecne tresowanie ludzi, odbywające się na naszych oczach i prześciganie się polityków w dobijaniu gospodarki? Czy ci ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że nadużycie restrykcji doprowadzi do wybuchu społecznego? Taki wybuch będzie destrukcyjny i dla środków zapobiegania realnej epidemii – bo ta epidemia jest realna - jak i gospodarki.

Obecnie obserwujemy w całej Europie popisy politycznych miernot, wykazujących się niebywałym brakiem empatii wobec ludzi, którym jako politycy powinni służyć i wczuwać się w ich nastroje i głosy. Prześcigają się w propozycjach restrykcji tak absurdalnych, że instytuty logiki nie są już w stanie podjąć dyskusji z tymi, którzy codziennie tworzą nowe sprzeczne zakazy i nakazy.

Co więcej są głusi na wołania ludzi, którzy tracą dorobek całych pokoleń. Głosy rozsądku są zwalczane przez media i poszczutych przez siewców złych nowin ludzi. Jednocześnie pojawiają się stale doniesienia o nieprzestrzeganiu przez tych, co sami nakazują innym surowe reguły i zakazy, tworzonegochaotycznie prawa.

W roku 1963 opublikowano wstrząsające wyniki eksperymentu, który miał pomóc odpowiedzieć na pytania o przyczyny ślepego posłuszeństwa w wykonywaniu zbrodniczych rozkazów i nieokiełznanego okrucieństwa, jakie obserwowano wśród załóg niemieckich obozów koncentracyjnych. Czy niemieckie społeczeństwo w jakimś stopniu było i jest uwarunkowane „genetycznie i kulturowo do takich zachowań”? – to pytanie zadał sobie Stanley Milgram z Uniwersytetu Yale’a.

Eksperyment polegał na tym, że poprzez ogłoszenia prasowe szukano ochotników, którzy mieli być nauczycielami w eksperymencie trenowania pamięci. Uczniem był aktor, podłączony do elektrod, zadających mu ból w postaci uderzenia prądem. Nauczyciel miał przed sobą konsolę z przełącznikami, na których oznaczono wartość napięcia aplikowanego uczniowi, jako kara za pomyłkę w powtarzaniu skojarzonych w pary dwóch słów. Każda pomyłka ucznia była karana szokiem prądowym. Przy czym uczeń był zachęcany do przekraczania kolejnych progów bólu opisanych przymiotnikowo na tablicy sterującej elektrodami.

Od 15 do 60 Volt, opisano, jako słaby wstrząs. 75 do 120 Volt jako umiarkowany; 135 do 180 Volt jako silny; 195 – 240 Volt jako intensywny; 155 – 300 Volt jako bardzo silny; 315 – 360 Volt jako uwaga niebezpieczeństwo – poważny; 435 – 450 Volt jako oznaczony X lub bardzo silny.

Kandydatów z ogłoszeń dobierano tak, aby prezentowali szeroki wachlarz zawodów i statusu społecznego.

Nie mieli oni pojęcia, że ich uczniem będzie podstawiony aktor, mający zagrać ucznia i symulować odgłosy człowieka poddanego torturowaniu wstrząsami elektrycznymi. W tym celu aktor grający ucznia dobrany był tak, aby sprawiać miłe wrażenie przeciętnego nieco otłuszczonego pyknicznego „księgowego”. Przed eksperymentem każdy kandydat uczestniczył w sfingowanym losowaniu ról, w którym oczywiście za każdym razem uczniem zostawał aktor. Miało to na celu dodatkowe stworzenie wrażenia na badanym, że jest on wybrańcem losu zasiadając za tablicą tortur.

Za „nauczycielem” siadał prowadzący eksperyment i mobilizował poddanego badaniu do intensywniejszej pracy nad nauczaniem i zadawania kolejnych szoków elektrycznych.

Eksperyment przeprowadzono tak, że podzielono serię na taką, w której osoba będąca nauczycielem:

1. nie widziała ucznia i nie słyszała odgłosów po zadaniu szoku, ale mogła słyszeć dziwne odgłosy jak stukanie i walenie w ścianę.

2. słyszała odgłosy bólu i prośby o zaprzestanie eksperymentu.

3. Słyszała i widziała ucznia.

4. Uczeń siedział tuż obok nauczyciela.

W pierwszym przypadku 65% ludzi posuwało się do zadania ostatecznego uderzenia prądem, o najwyższym napięciu. Mimo, że po każdym uderzeniu w zakresie wysokich napięć zapadała cisza o aktor symulował utratę przytomności.

W drugim 62,5% ludzi stosowało maksymalny szok.

W trzecim 40%, a w czwartym 30% ludzi stosowało potencjalnie śmiertelną dawką napięcia.

Wyniki eksperymentu bardzo wstrząsnęły Milgramem, który stwierdził – nie musimy jeździć do Niemiec, aby spotkać posłusznych ludzi i u nas spotkałem ich wystarczająco wielu.

Aby uzupełnić wiedzę o swoich „nauczycielach” prowadził badania dalej i nie wykrył w osobowościach tych ludzi większych cech patologicznych.

Wynik eksperymentu pokazuje, że niewielu ludzi potrafi wykazać się asertywnością wobec osób narzucających nawet niesłychanie okrutne reguły.

To ponura strona ludzkiej kondycji, bo mimo, że wielu okazywało nawet reakcje empatyczne z ofiarą – pocili się, drżały im ręce, szeptali pod nosem „Boże niech to się skończy” – zachęcani przez prowadzącego eksperyment zadawali uczniowi potencjalnie śmiertelny cios…

Wiele lat potem przeprowadzono inny eksperyment, w którym studentów ubrano w stroje uniemożliwiające jakiekolwiek rozpoznanie, z kim mamy do czynienia. Pozostawiono ich zupełnie samych w zamkniętym pomieszczeniu – hali. Po kilku godzinach z grupy wyłonili się samoistnie nieopisanie okrutni sadyści, okładający i torturujący innych studentów. Nie było żadnych reguł narzuconych prze eksperymentatorów i zapanował nieopisanych chaos i okrucieństwo.

Udowodniono, że anonimowość wzmacnia dodatkowo zachowania patologiczne, podobnie jak przekonanie o lepszej pozycji i władzy nad drugim człowiekiem.

Obecne zachowania polityków dla każdego znającego się na psychologii są czytelne.

Zachowują się podobnie jak „nauczyciele” biorący udział w eksperymencie Milgrama, w sytuacji braku kontaktu wizualnego i akustycznego z ofiarą, a ponieważ dodatkowo czują się ochraniani, uruchamia się mechanizm podobny jak w opisanym eksperymencie z całkowicie anonimowymi uczestnikami.

Brak refleksji nad tym zjawiskiem może zniszczyć nasze podstawy demokracji i wyzwolić niezwykle silny bunt społeczny. Zachowanie bezczelne, cwaniackie i aroganckie, jakie prezentują elity – przypadek celebrytów, rektora WUM, wicepremier Emilewicz i innych – pokazują, że niewielu ma świadomość mechanizmów, które tkwią w nas bardzo głęboko.

Politycy! Pora na przemyślenie tego jak się zachowujecie. Celebryci, nie jesteście wyjątkowi! Zdolni jesteście jak każdy przeciętny człowiek do najgorszego świństwa. Zdolni do momentu, kiedy zdacie sobie z tego sprawę i zaciągniecie hamulce bezpieczeństwa. Pora na opamiętanie!





Lubię to! Skomentuj98 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo