Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
85 obserwujących
582 notki
1452k odsłony
  1341   9

Witaj strzecho starych cnót...

Lektury z makulatury. Zdjęcie: Alpejski
Lektury z makulatury. Zdjęcie: Alpejski

Cichy domku modrzewiowy,

Otoczony cieniem drzew,

Jak cię uczcić? Brak wymowy,

Bije serce płonie krew!

Cichy domku wiekiem zgięty,

Otulony w żywy płot!

Witaj skarbie wspomnień święty,

Witaj strzecho starych cnót!


To Jan Chęciński i słowa libretta Strasznego dworu. Ten dwór musi byś jeszcze straszniejszy dla polskiej noblistki Olgi Tokarczuk. Jeśli kiedykolwiek słuchała tej opery zapewne wzdrygnęła się z obrzydzenia, wszak ona pod strzechy nie pisze. Tam – zdaniem noblistki - pod tymi strzechami siedzą idioci. I nie mogłem uwierzyć, że noblista coś podobnego może powiedzieć w nawiązaniu do Pana Tadeusza i polskiego wieszcza Adama Mickiewicza.

No byłem i jestem i ja idiotą. Wszak, aby mojej w młodości pod moją strzechą zgromadzić wszystkie dzieła Mickiewcza, zbierałem makulaturę, bo za każde 20 kilogramów dostawało się bon, na rarytas jakim był w ubogim PRL-u fenomen zwany „lektury z makulatury”.



Można mieć mało, mierność cnoty cechą:

Można z pałaców śmiać się i pod strzechą.


Te słowa wyżej napisał Tomasz Kajetan Węgierski w XVIII wieku. Co wtedy znaczył pałac, a co słomiana strzecha? Ta słomiana strzecha z biegiem lat przestała być jedynie pokryciem dachu, a stała się synonimem ciepła rodzinnego domu. To ciepło jest symbolem mądrości, bezpieczeństwa i tradycji.


Będzie mi może kiedyś policzone,

Żem nigdy w obcą nie poglądał stronę,

Lecz zawsze trwałem temu słońcu bliski,

Co mi we łzach matki błysło u kołyski,

Że mi najdroższe wydzwaniały echa:

Próg mój ojczysty i wieśniacza strzecha.


Powyższe słowa Kazimierza Laskowskiego pokazują, że na przełomie wieków XIX i XX, pojęcie strzechy nierozerwalnie związane było już z ojczyzną. No i nie byłby sobą gdybym pod koniec tej krótkiej notki nie przywołał tutaj Wincentego Pola, a pisał on tak:

Wielkie domy za granicą,

A w nich ciasno, choć nieludno,

U nas mury się nie świecą,

A o kącik nie tak trudno.

Ledwo człek by czasem wierzył,

Dom niewielki - wtem gość wchodzi,

Ot i domek się rozszerzył,

I wnet miejsce się gdzieś rodzi.

Przybył drugi i dziesiąty,

I nieciasno jest nikomu:

Wyprzątnięto wszystkie kąty,

Coraz szerzej w małym domu.

Zda się, że pan domu sobie

Ścian i miejsca gdzieś przysporzył,

A on tyko w domu tobie

Drzwi i serce swe otworzył.

I ta strzecha, choć uboga,

Chociaż niska, przecież bliska,

Dla obcego i dla swego,

I od Boga aż do wroga

Jest tu miejsce dla każdego.



Ale wracajmy do Mickiewicza…

Myślę, że jeszcze Pani nie zrozumiała, że Mickiewicz marząc o ludziach, co pod wiejskimi strzechami czytają jego księgi miał też na myśli edukację młodych Polaków. I jeśli miał na myśli każdy dom, to marzył też o tym, aby każdy Polak potrafił czytać i pisać. I marzył, aby tym, co jeszcze nie potrafią pomagali ci lepiej wykształceni, aby wsłuchali się głos tych ludzi o prostych sercach i nie wywyższali się nad nich. I Mickiewicz ponad laury zdobiące skronie cenił prosty wianek, upleciony rękami ludzi, których szczerze kochał, rozumiał i marzył o ich dobrym życiu:

O gdybym kiedy dożył tej pociech,

Żeby te księgi zbłądziy pod strzechy,

Żeby wieśniaczki kręcąc kołowrotki,

Gdy odśpiewają ulubione zwrotki

O tej dziewczynie co tak grać lubiła,

Że przy skrzpeczkach gąski pogubiła,

O tej sierocie co piękna jak zorze

Zaganieć gąski szła w wieczornej porze,

Gdyby też wzięły na koniec do ręki

Te księgi proste jako ich piosenki.

A przy stoliku drzemiący pan włodarz,

Albo ekonom, lub nawet gospodarz,

Nie bronił czytać, a sam słuchać raczył,

I młodszym rzeczy trudniejsze tłumaczył,

Chwalił piękności a Błędom wybaczył.

Tak za dni moich przy wiejskiej zabawie,

Czytano nieraz pod lipą na trawie

Pieśń o Justynie, powieść o Wiesławie.

I zazdrościła młodzież wieszczów sławie,

Która tam dotąd brzmi w lasach i w polu,

I którym droższy niż laur Kapitolu,

Wianek rękami wieśniaczki osnuty,

Z młodych bławatków i zielonej ruty.



I tak postrzegam swoje pisanie: chciałbym, aby mój blog był czytany pod każdą strzechą. I wbrew Pani - droga noblistko - skandalicznym słowom wiem, że pod polskimi strzechami mieszkają ludzie inteligentni i wrażliwi.


Lubię to! Skomentuj95 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura