Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
50 obserwujących
359 notek
749k odsłon
4505 odsłon

Tupolew Tu 160 "Blackjack" i wydarzenia w Wenezueli

Wykop Skomentuj32


Kiedy pod koniec zeszłego roku, media doniosły o "wycieczcie" do Wenezueli strategicznych bombowców rosyjskich Tupolew Tu 160, nazywanych w kodzie NATO „Blackjack”, wiedziałem już, że dni komunistycznej dyktatury w tym kraju są policzone. Nikt do tej pory nie przejmował się zbytnio fatalnym stanem demokracji w Wenezueli, nikogo nie przejmowała bieda i zapaść gospodarki…


 

Jednak wizyty naddźwiękowych bombowców o zmiennej geometrii skrzydeł, musiały spędzić sen z powiek amerykańskim analitykom wojskowym. Buńczuczne zapowiedzi władz Wenezuelskich trwałego udostępnienia dla samolotów Putina baz, zdają się być gwoździem do trumny tej żałosnej dyktatury.

Tupolew Tu 160 to piękny samolot o dużych możliwościach bojowych. W zasadzie jest kopią układu płatowca amerykańskiej maszyny Rockwell B 1A, ale „na sterydach”, czyli trochę powiększoną.

Losy amerykańskiej maszyny były dość ciekawe. Samolot został skonstruowany na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Do pierwszego lotu wystartował w 1974 roku. Już po zakończeniu prób B1, Amerykanie bardzo sprytnie uznali za nieudany, aby zostawić go sobie, jako as w rękawie na złe czasy. Podpisano układy rozbrojeniowe SALT, ale wiedziano o pewnej skłonności Rosjan do nieprzestrzegania zobowiązań. I mieli rację. Kiedy wyszło na jaw, że Tu 22M to nie jest modernizacja Tu 22, a całkiem nowa maszyna wprowadzona do służby strategicznej, Amerykanie odmrozili program Rockwella B1, ale w całkiem nowej wersji zdolnej do głębokiego penetrowania przestrzeni powietrznej Układu Warszawskiego. Samolot wprowadzony decyzją Prezydenta Ronalda Reagana do służby nosił oznaczenie B 1B i nazwano go „Lancer”.


image

B 1B. Zdjęcie: Wiki

Trick Amerykanów polegał na tym, że bombowiec przekonstruowano tak, aby był zdolny do automatycznych lotów na minimalnej wysokości, pomiędzy 15 a 50 metrów nad powierzchnią ziemi. W tym celu zmieniono rozwiązania aerodynamiczne, powodujące wprawdzie obniżenie prędkości maksymalnej na dużych wysokościach, ale zmniejszające echo radarowe i obciążenia konstrukcji w locie na małej wysokości. Wyposażenie elektroniczne bombowca wyprzedzało o kilka genracji rosyjskie rozwiązania.

Na małej wysokości lot z dużą prędkością, to jazda po kocich łbach. Turbulentna warstwa powietrza podczas wiatru, pionowe termiczne ruchy powietrza powodują, że maszyną na takiej wysokości „rzuca jak w przeręblu”, kiedy przyjdzie nam rozpędzić ją do dużej prędkości. To oczywiście powoduje szybsze zmęczenie konstrukcji płatowca, mogące poważnie ograniczyć jego żywotność a nawet doprowadzić do katastrofalnych uszkodzeń podczas lotu. Tu Amerykanie popisali się niezwykłą pomysłowością i zamontowali w przedniej części kadłuba, małe skrzydełka wychylane jak usterzenie płytowe – czyli cała powierzchnia aerodynamiczna takiego mini płata jest wychylana. Siłowniki sprzężono z komputerem, który steruje nimi tak, aby wychylenia malutkich skrzydełek kompensowały momenty w kadłubie, generowane przez pionowe ruchy atmosfery. Włączenie systemu nie tylko odciążyło płatowiec, ale pozwoliło załodze „pić spokojnie kawę podczas lotu w turbulencjach” – jak podsumował zmiany, jeden z amerykańskich pilotów.

image

B1 podczas tankowania w powietrzu. Widoczne skrzydełka odciążające konstrukcję. Zdjęcie: Wikipedia.


Rosjanie kopiując projekt amerykański, nie bawili się w takie subtelności.Tupolew jest ogromny, jest piękny, potężny i szybki, bierze więcej bomb na pokład… Nie potrafi jednak latać na małych wysokościach i świeci jak choinka bożonarodzeniowa na ekranach radarów. Z tego względu nie jest odpowiedni do przenikania obszaru, dobrze bronionego przez systemy przeciwlotnicze.

Tym niemniej stanowi ogromne zagrożenie, bo samoloty obecnie są platformami nosicielami zaawansowanych systemów umożliwiających atak na cel z ogromnej odległości. Amerykanie nie mogą sobie pozwolić, aby po drugiej stronie Zatoki Meksykańskiej stacjonowały samoloty mogące być uzbrojone w broń jądrową!

Zatem obalenie władz Wenezueli udostępniających swoje lotniska maszynom rosyjskim, jest żywotnym interesem USA i nie spodziewam się innego scenariusza jak klęska komunistów w tym najbogatszym w zasoby ropy naftowej kraju na świecie. No, ale ropa to już całkiem inny temat, choć zapewne wzmacniający determinację amerykańską…

Putin nie jest głupi, to pewne.

Z jakiego powodu wysłał swoje maszyny do Wenezueli, wiedząc jaka będzie reakcja USA? Widocznie związanie Ameryki w tamtym obszarze jest mu na rękę. Wenezuela to łakomy kąsek, a stawka musi być bardzo duża, skoro Rosja oddaje ten kraj w tak oczywisty sposób. Co zatem w tym gambicie planuje Putin?

Chyba niebawem się dowiemy. Obawiam się, że posunięcia na strategicznej szachownicy nie będą pokojowe.


Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka