Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
48 obserwujących
365 notek
779k odsłon
9994 odsłony

O piorunach, reanimacji i krzyżu na Giewoncie

Wykop Skomentuj178

W niedzielę w Zakopanem zakończyła się trzydniowa żałoba. Ostatnie dni obfitowały w wiele prób oceny tego, co się stało. I ja postanowiłem zabrać wyjątkowo głos w sprawach szczególnie mnie bulwersujących. To ostatnia notka poruszająca ten temat. Napisałem ją w nadziei, że być może komuś uratuje zdrowie lub życie. Ale po kolei.

Bezczelna wypowiedź prof. Hartmanna z Uniwersytetu Jagiellońskiego, że krzyż nadal zabija i należy go usunąć, spowodowała lawinę reakcji. Co gorsza, społeczeństwo polskie daje się prowokować przez największych wyrachowanych podżegaczy. Na słowa Hartmanna, jedynym stosownym zachowaniem byłoby całkowite zignorowanie jego wypowiedzi i całkowita izolacja tego człowieka w mediach.

Niestety tak się nie stało i nawet „Gość Niedzielny” podjął kuriozalną i absurdalną rozmowę o roli krzyża na Giewoncie.

Niestety pojawia się tam argumentacja całkowicie chybiona, jakoby krzyż pełnił wręcz rolę piorunochronu! Zdaniem autorów tego artykułu zmniejsza on wręcz niebezpieczeństwo na szczycie. https://www.gosc.pl/doc/5807962.Taternik-to-nieprawda-ze-przyczyna-smiertelnych-wypadkow-na Szokuje, że to właśnie fizyk Tomasz Rożek w tym artykule popisuje się największą niezręcznością obronie krzyża. I tak jego zdaniem: Opinię taternika potwierdza fizyk i popularyzator nauki Tomasz Rożek, który na Twitterze tłumaczy: "(Krzyż) jest na szczycie, więc w jego okolicy pioruny i tak by uderzały. On działa dokładnie jak piorunochron. Uderzenie w krzyż zmniejsza prawdopodobieństwo uderzenia w inne obiekty (osoby)". Dla każdego fizyka, takie ujęcie tematu już musi byś bolesne, aby idiotyzmy Hartmanna zwalczać takimi "tezami".

Konstrukcja krzyża.

Krzyż na Giewoncie jest nitowaną konstrukcją stalową, zakotwiczoną na specjalnie wykonanej podmurówce. Po obu stronach krzyża – mniej więcej w linii wschód zachód - w odległości kilku metrów kończą się łańcuchy podejściowe i zaczynają zejściowe. Te łańcuchy nie są połączone z krzyżem. Sam szczyt ma niewielką powierzchnie i należy do szczytów bardzo eksponowanych, bo ze wszystkich stron opada dość stromymi ścianami, z których najwyższą jest północna.

Szczyt Giewontu jest tzw. szczytem wybitnym dominującym nad okolicą. Najbliższymi wyższymi wzniesieniami są szczyty Kopy Kondrackiej, Małołączniaka i Czuby Goryczkowej. Północna ściana Giewontu w tej części Tatr jest najbardziej na północ wysuniętą wybitną niemal pionową formacją skalną.

To położenie Giewontu dominującego nad zakopiańską kotliną zadecydowało o wyborze, aby na jego szczycie umieścić jubileuszowy krzyż, który miał być widoczny z Zakopanego i okolic.

Giewont jest zbudowany ze skał wapiennych. To skały, które podlegają krasowieniu, a w przypadku szczytu Giewontu są dodatkowo silnie spękane ciosowo. Aby wzmocnić szczyt ze względu na owe spękania, w 1994 roku w skały wklejono 14 jednometrowej długości kotew. W szczelinach znajduje się niemal zawsze woda, co powoduje, że odparowana w wyniku uderzenia pioruna, powoduje czasem gwałtowne rozerwanie skały, przypominające chemiczną eksplozję materiału wybuchowego. Podobne zjawiska zanotowano na Jurze Krakowsko Częstochowskiej, z których najbardziej spektakularnym była eksplozja Babiej Skały, niedaleko Jerzmanowic.

Zastanówmy się, zatem czy obecność krzyża zmniejsza prawdopodobieństwo uderzenia w ludzi?

Zjawisko wyładowania atmosferycznego zwane piorunem rozwija się zawsze w dwóch zasadniczych fazach. W fazie pierwszej, pojawia się rozgałęziony lider. Ma on charakterystyczny kształt jakby gałęzi drzewa. Lider uderza najczęściej z góry do dołu i w zależności od warunków fizycznych panujących w atmosferze – wilgotność, ciśnienie, temperatura, natężenie ładunku elektrycznego, wiatr i wiele innych – szuka drogi dla wyładowania głównego. Lider produkuje dziesiątki „gałązek”, ale tylko jedna zostanie wykorzystana w fazie drugiej wyładowania!

Ta druga faza, to wyładowanie główne od ziemi w górę. Jest ono jednokanałowe i jego szybkość jest już bardzo duża, rzędu 1/3 prędkości światła. W porównaniu z głównym wyładowaniem lider porusza się w sposób krokowy i niesie o wiele mniej ładunku. Jego charakterystyczną cechą, jest to, że zachowuje się trochę jak macki gigantycznej ośmiornicy. Wygląda to tak, jakby gałązki lidera badały całą okolicę. Kiedy znajdą „cel” otwiera się kanał główny.

Wyładowanie główne to już inna „liga”, powiedziałbym ciężka. Porusza się ono we wstępnie zjonizowanym przez uderzenie lidera kanale. Tu mamy do czynienia z gigantycznymi natężeniami prądu, który w zjonizowanym przez lidera powietrzu buduje plazmowy kanał. W zależności, czy mamy do czynienia z wyładowaniem głównym ujemnym czy dodatnim, dzielimy pioruny na zimne i gorące. Te zimne oczywiście tworzą temperatury „jedynie” tysięcy stopni Celsiusa. Ale te gorące to już wartości rzędu kilkudziesięciu tysięcy stopni czasem i 30 000! Oddziaływanie niszczące jednokanałowego pioruna głównego jest ogromne.

Wykop Skomentuj178
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości