Pewna komercyjna i zaprzyjaźniona stacja zorganizowała festiwal piosenki, na którym pojawił się p.Wałęsa...stał sobie w rzeszy innych, taki niski, jeden z tłumu, jeden z wielu...ale kamera go ciągle wyłuskiwała z tego tłumu...
I tak sobie pomyślałem, że to była analogia do Solidarności lat 80tych...Panie Wałęsa wracając do tamtych czasów nie było żadnego "ja,ja,ja" lecz cały tłum coś znaczył i coś zdziałał, nie jednostka...jednostka się wyróżniała bardziej lub mniej, ale bez milionów psinco pan by zdziałał...a może i bez pana więcej by zdziałano...teraz już się tego nie dowiemy...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)