Jak nam daleko do Rosji?
Wiele jest argumentów za tym, że nie jest nam daleko...
...od nierozliczenia byłych aparatczyków sowieckich, przejęcia majątku narodowego przez przedstawicieli byłej i następującej władzy, połajanek w stylu Putina prezesów OFE przez Tuska, przejęciu mediów przez środowiska prorządowe, sponsorowaniu mediów prywatnych oddanych rządowi, służalczości dziennikarzy, degrengolady politycznej, niemocy służb państowych, niedociągnięciach w systemie wyborczym (20%PSL), namawianiu władzy do nieuczestnictwa w wyborach, oskarżeniach opozycji o podpalanie kraju i destrukcję państwa, po zabójstwo w burze poselskim opozycji, dziwne samobójstwa, doprowadzenie do katastrofy smoleńskiej, podzielenie społeczeństwa na dwa zwalczające się fronty, oficjalne zadeklarowanie “dorżnięcia watahy”, nieoficjalne ustalenia ministrów w sprawie niedopuszczenia za wszelką cenę opozycji do władzy, korupcję i propagandę sukcesu...
...czyż to nie kalka putinowskiej Rosji? Może w mniejszej wersji, ale jednak, jak w każdym kolonialnynm czy też satelickim kraju...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)