Minęło 10 lat od śmierci Jana Pawła II...ten moment umierania papieża był największym, najpiękniejszym świadectwem Wielkiego Tygodnia...wszystko w tych dniach było symbolem...dzień śmierci to szok, mrok, żałoba, a po trzech dniach nadzieja, radość, światło, nie mogłem się nadziwić jak odmienili się ludzie wokół nas...zobaczyłem wspólnotę...to był najpiękniejszy cud zmartwychwstania w moim życiu...
I nic nie szkodzi, że szybko wszystko powróciło do codzienności...pozornie...Ci co uważnie wsłuchali się w naukę Jana Pawła II wiele zyskali, Ci co tylko powierzchownie traktowali wiarę nic z tego nie zrozumieli, nic w nich nie pozostało...
...dlatego tak jak dzisiejsza Gazeta Wyborcza, dziennikarze, ludzie powierzchowni nic nie rozumieją i cynicznie jojczą nad katolicyzmem...nic z tego nie rozumieją...na co dzień w ogóle nie dbają o sferę duchową, a od święta czekają na cuda...
W swoim życiu podobnie jak wielu Polaków, nie wdrożyłem niestety wystarczająco mocno myśli Karola Wojtyły...ale w przeciwieństwie do wielu nie odwróciłem się od jego słów, nie pluję na niego, wiem, że wszystko co robił, robił dla nas...
DZIĘKUJĘ
Inne tematy w dziale Społeczeństwo