Na TVP.pl do obejrzenia w ramach ciszy wyborczej doskonaly polski film z roku 2004 - Wesele!

(zdjecie: FilmFestival Chociebuz! http://filmfestival.pool-production.de/index.php)
Wiesław Wojnar, bogaty ogrodnik z podkarpackiej wsi, wydaje za mąż jedyną córkę, Kasię...
Ponizej recenzja filmu sciagnieta z ksiazki Zygmunta Kaluzynskiego i Tomasza Raczka "Perly kina", tom 5, Wydawnictwo Latarnik, 2006. Doskonale zainwestowane 2,40 euro!
Konkretnie pisze ponizsze slowa Tomasz Raczek. Z wiadomej przyczyny nie Zygmunt Kaluzynski. Klaniam sie obu mistrzom.
Kiedy zakończyła się premiera wesela Stanisława Wyspiańskiego w 1901 roku, na sali krakowskiego teatru zapadła martwa cisza. Stojący w kulisie Wyspiański był zadowolony - o to chodziło, wszak rzucił Polakom w twarz ich własny obraz niczym zniewagę. Obraz beznadziei i małości. Ale gdy po chwili wybuchły oklaski, a ktoś przysłał autorowi wielkie pudło czekoladek, Wyspiański niemal się obraził i uciekł z teatru.
W podobnym nastroju oglądałem nakręcone sto lat później wesele Smarzowskiego - jeden z najważniejszych polskich filmów ostatnich lat. Ale też jeden z najbardziej bolesnych. Podczas wiejskiego tradycyjnego wesela ze ściśniętym sercem przyglądamy się współczesnym Polakom. Czujemy, że ich obraz nie został zniekształcony w krzywym zwierciadle; jest prawdziwy. Wykształceni i nieucy, bogaci i biedni, poczciwi i kryminaliści, kobiety i mężczyźni, starzy i młodzi zdają się tańczyć chocholi taniec w takt pobrzękiwania pieniędzy. Wszyscy są mali, przyziemni, egoistyczni i przekupni. Nawet ksiądz. To wesele piecze w oczy, nie daje zapomnieć, boli. Tu nawet nikt nie znajduje złotego rogu, na którym można by zagrać, żeby obudzić naród z letargu.
Film o naszej małości stał się jednym z największych osiągnięć polskiej kinematografii! Cóż za paradoks! A my? Nagrodziliśmy twórców deszczem nagród na festiwalu w Gdyni. Jak sto lat temu, posłaliśmy im czekoladki. Oni nam też - przeczyszczające...
Polecam goraco!!
Moja ulubiona scena - odspiewanie Roty pod koniec wesela. Nie wiedzialem, ze jest taka tradycja na Podkarpaciu.
Ponizej padaja akurat slowa "Nie bedzie Niemiec plul nam w twarz".
Z prawej Wieslaw Wojnar, ojciec panny mlodej, w tym momencie juz na skraju przepasci - doskonala rola Mariana Dziędziela.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)