Amstern Amstern
333
BLOG

Byzuch (4): Jerzy Opolski "Akta sprawy"

Amstern Amstern Kultura Obserwuj notkę 2

Motto na dzis: kogo ze Zwiazku Polakow w Niemczech na Slasku Opolskim nie wykonczyli hitlerowcy, tego po wojnie wykonczyli szmalcownicy, szabrownicy i wladza ludowa.
Dzisiaj wyjatek potwierdzajacy regule.

Chetnie siegam po stare ksiazki. Dzisiaj zakupiony w czasie ostatniego Byzuchu zbior reportazy Jerzego Opolskiego „Slazacy”, Ksiazka i Wiedza 1968, naklad 4.740 egzemplarzy, wydanie pierwsze i niewatpliwie ostatnie, stron 280, cena wtedy zlp. 20, dzisiaj zlp. 1.
Reportaz pt. „Akta sprawy”. Strony 78-85. Fragmenty:

 
„Historii Śląska niezmiernie trudno nauczyć się z podręczników. Ma ona swój podtekst ukryty w goryczy losów ludzkich..."
Dlatego postanowiłem powrócić do akt sprawy Al­berta Wrzodka.

Alberta Wrzodka aresztowano, bo na jego polu znajdowaly sie okopy.
W aktach znajduje sie pare dokumentow. Zacytuje tylko pierwszy i drugi i koniec calej historii.

Oto pierwszy, z dnia 17 stycznia 1946 roku. Skarga.

„Do Powiatowego Inspektora Osadniczego przy Starostwie Powiatowym w Grodkowie
Pracownicy pocztowi powiatu grodkowskiego otrzy­mali w zarząd gospodarstwo rolne Alberta Wrzodka, członka partii hitlerowskiej SS, zamieszkałego w Półwiosku. Gospodarstwo to jest do dnia dzisiejszego w naszym zarządzie. Jednak żona wymienionego Wrzodka, który przebywa w więzieniu za przynależ­ność partyjną, wniosła prośbę o nadanie jej obywatel­stwa polskiego. Prośba wymienionej została przez Komisję Weryfikacyjną przychylnie załatwiona, mimo że mąż jej był partyjniakiem i szkodnikiem dla Polaków, którzy tu zostali przymusowo przywiezieni na roboty, jdyż znęcał się nad nimi, zamiast, jako niby-Polak, po­magać im. Wymieniona po uzyskaniu obywatelstwa polskiego domagała się gwałtownego zwrócenia jej gospodarstwa, a usunięcia nas z tego gospodarstwa, gdyż przeszkadza jej pobyt polskiego pracownika na tym gospodarstwie, bo nie mają odwagi robić większych zebrań Niemców na tajne narady. Mąż jej, mimo że jest w więzieniu, przebywa często w domu i wówczas różni rodacy jego odwiedzają go. Wyjaśniamy, ze Wrzodkowa posiada dzieci powyżej lat 14, które w myśl obowiązującej ustawy powinny były wnieść podania indywidualne o przyznanie im obywatelstwa polskiego i mimo wezwania ich przez sołtysa gromady Półwiosek nie uczyniły tego.Wręcz przeciwnie, twier­dziły, że takich podań nie wniosą, bo im to niepotrzeb­ne. Z tego wynika nie tylko przypuszczenie, lecz na­wet twierdzenie, że Wrzodkowej zależało jedynie na tym, by utrzymać się przy gospodarstwie i dlatego starała się o przyznanie jej obywatelstwa polskiego. Pro­simy uprzejmie o łaskawe rozpatrzenie motywów na­szej prośby i łaskawe wzięcie nas w obronę, aby nam nie-Polak i nie dla polskości szukający majątku krzyw­dy nie czynił".

I drugie pismo, które ma już wartość historyczną. Znajduje się na nim - u dołu, pod pieczątką -  wła­snoręczny dopisek Arki Bożka.

„...Albert Wrzodek wniósł wniosek o przyznanie mu prawa obywatelstwa. Marta Wrzodek i jej czworo dzie­ci zostali już zweryfikowani, skutkiem czego przysłu­gują im pełne prawa obywatelskie aż po prawo wła­sności włącznie. Gospodarstwo małżonków Wrzodek zostało objęte w październiku 1945 roku na cele sto­łówkowe dla Urzędu Pocztowego i zarządza nim fun­kcjonariusz, ob. Hołota Stefan. Z uwagi na to, że wym. gospodarstwo nie podpadało pod kategorię mienia po­rzuconego czy opuszczonego, że Marta Wfrzodek wraz z 9-ciorgiem dzieci na gospodarstwie tym przebywała i stale wszystkie czynności gospodarcze, jak siewy, pielęgnacja zboża a nawet obecnie żniwa - wykonywała, należy wymienione gospodarstwo urzędowi pocztowe­mu odebrać, a tym samym spowodować usunięcie ob. Hołoty Stefana i z powrotem prawo posiadania tego gospodarstwa rodzinie Wrzodek zapewnić. Preten­sje urzędu względnie ob. Hołoty co do przyznania 2/3 lub połowy zbiorów na rzecz dotychczasowego uźytkowcy są nieuzasadnione. Można by natomiast przyznać urzędowi nieznaczny ekwiwalent zbożowy jako rekompensatę za rzeczywiście poniesione wkłady pra­cy osobistej ob. Hołoty Stefana oraz obróbkę konną, o ile taka miała miejsce".

Pismo to podpisał w zastępstwie naczelnik Wydziału Osiedleńczego inż. Victorin. Obok znajduje się wła­snoręczny dopisek Arki Bożka:
„Zarządzam natychmiastowe uregulowanie powyższej sprawy
Arka Bożek v-ce wojewoda"
 
Odłożyłem urzędowe pisma. Wyjaśniały wiele, ale i w domu, tym przy białej figurze, wiedzieli więcej, Wiedzieli o przesłuchaniu w UB. Zapytano go podczas pierwszego przesłuchania:
 - Jesteście przekonań hitlerowskich? Urządziliście na swoim polu gniazdo oporu dla niemieckich wojsk? Pomagaliście im?
Albert Wrzodek milczał chwilę. Poszukał fajki. Po­dano mu papierosa. Wziął i powiedział:
 - Panie, jo jest polskiego ducha. Jo nie wia, kto wom co nałosprajwioł. Na moim polu były okopy jak na innych polach. Mnie stąd Niemcy wysiedlili. Wojsko się nie pytało nikogo. Kopało. Jo jest polskiego ducha. Sprawdźcie to!
 - Sprawdzimy. Ale jeśli kłamiecie...?

Po tygodniu nieobecności Alberta w domu do Grod­kowa przyjechał wicewojewoda Arka Bożek. Miał się odbyć wiec w mieście. Wieczorem na spotkaniu z ludnością Bożek spytał nagle:
 - Tutaj, na Półwsi, mam serdecznego kolegę. Jesz­cze z czasów szkolnych się znamy. Może jest na sali?
 - Który to będzie? — zapytali go.
 - Wrzodek.
Ale zanim Albert Wrzodek stanął przed Arką, do domu posyłano po lepsze buty. Żona przyszła i dzieciarnia. A gdy już doprowadzono go z aresztu przed wysokiego, siwowłosego przedstawiciela polskiej wła­dzy, to oczy go zapiekły. Patrzyli na siebie, ściskali się. Areszt można było uchylić dopiero następnego dnia. Więc gdy się żegnali, to mu Arka powiedział:
 - Ty się nie gorsz! Jest już po wojnie, ale nie wszystko jeszcze do porządku w naszej Polsce dopro­wadziliśmy. Ale powiadam ci, że będzie dobrze, Albert. Wierzysz?
Rozstali się. Następnego dnia Albert wrócił do domu. W nowych butach. Stare niósł pod pachą, choć dzień był przecież nie świąteczny. Fajkę mu też przynieśli. Więc szedł wolno, kurząc, jak by to było święto,

Happy end. 9-cioro Wrzodkow rozsypalo sie pozniej po swiecie. Stefan Holota, zamieszkaly w miedzyczasie w Gliwicach, przyjezdzal pare razy w roku do Wrzodkow w odwiedziny.

Inny tekst o Jerzym Opolskim tutaj:
amstern.salon24.pl/62472,puchy-w-tagu-niemcy-wiec-moze-oglosze-konkurs-dziennikarski-z
Amstern
O mnie Amstern

Czlowiek Bardzo Dobrej Woli Prezes Klubu Sympatyków Bab Kameralnych O mnie: "Zamiast wyciągnięcia wniosków, nasz nieoceniony Amstern kilkakrotnie mnie opluł, a następnie zaczął żądać przesłania mu obiecanego statutu."  Michal Tyrpa 20.12.07 9:44 "Z Amsternem trafil pan w sedno.Jest to zadeklarowany Niemiec... Byc moze ze jest on Zydem z gatunku wypedzonego ziomala pana Hupki..." Miroslaw Kraszewski 21.12.07 00:50 "Absztyfikanta nie znam, ale Amsterm daje pewną rekojmię, że Tyrpa niekoniecznie w tym niby trollowym sporze musi mieć rację." Galopujący Major 22.12.07 12:31 Polecaja mnie (gratuluje dobrego gustu!): Zdzislaw Sztorm Voit Dorcia Blee Obserwator z daleka Cichutki Brat_Olin Marmotte Stach Docent Stopczyk Maddogowo -Rysiek- Polecali mnie: Sosenka Witek Ci, u ktorych mam szlaban, TEZ swiadcza o mnie: Michal St. de Zieleskiewicz Michal Tyrpa Ellenai Miroslaw Kraszewski Vantomas-Galicja 1 Fotomontage Gw1990 Toyah Katarzyna Lukasz Warzecha Spitfire Antypolonizm nigdy więcej Koteusz ZeZeM Essencjusz Elig Slowik Krzysztof J. Kotowski Joanna Mieszko-Wiórkiewicz Anna Czarnowidz J.P.50 Marcinkk 1.1 Mialem szlaban u: Maryla U mnie szlaban maja:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura