Kolejna zdobycz z ostatniej wyprawy. Ta tytulowa.
Film niezaleznych slaskich tworcow pt. "Byzuch". Czyli odwiedziny.
Gosc z Frankfurtu przyjezdza po 25 latach w rodzinne strony.
Film wizualnie oryginalny (Kazimierz Kutz by go jednak daleko za Bareja umiescil), akustycznie - SAM MIOD!!
Jedynym mankamentem tego fimu jest to, ze bardzo reklamuja zymloki, a prawdziwy chlop je tylko krupnioki, a zymloka nie ruszy. Amen.
Polecam serdecznie wszystkim zainteresowanym Slaskiem, takim bardziej katowickim. Z artystow szerzej w Polsce znanym jest chyba tylko aktor Jerzy Cnota - tu mily rencista. Dla mnie hajlajtem tego filmu jest absolutnie nieortodoksyjny miejscowy ksiadz proboszcz Grzegorz Stasiak.
Pare zdjec mojego wyboru i trejler i z interku:

Gospodarze: glowny bohater Eugeniusz "Ojgyn" Kluczniok i Jerzy "Jorg" Cnota

Goscie z Rajchu: czysty Niemiec Andreas Domin i wypedzony Jorg Haberstroh.
Pyszne ogorki miejscowej roboty, piwo "Slaskie".

Miejscowy ksiadz proboszcz - ojciec Maryjan - miszcz elegancji, posiadajacy jak kamela siedem zoladkow, a takoz watrobe nieskonczonej pojemnosci. Tu odebral "czystemu Niemcowi" ostatnie piwo. Czysty Niemiec w odpowiednim nastroju. Piwo "Slaskie" rocznik 2008!
Trailer filmu:
Trailer innego filmu tych panstwa - slaski Marian Blond:
Kto gdzie zauwazy - kupic i sie delektowac!
Wiecej o filmach tutaj.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)