1. wrzesnia, pamietna data, tego dnia maszerowalem do szkoly.
Dzisiaj tez pomaszerowalem. Do innej szkoly, do szkoly z tamtych lat.
1. wrzesnia to w Niemczech swieto mniejszego formatu, dla Niemcow II wojna swiatowa rozpoczela sie w roku 1933, a juz najpozniej 1938. 1. wrzesnia 1939 byl tylko jednym z kolejnych krokow.
W gazetach w weekend byly rozne propozycje na dzien dzisiejszy, a to odwiedzic byle wiezienie gestapo w Kolonii, a to cmentarze wojskowe, a to miejsca kazni robotnikow przymusowych i Zydow.
Wybralem cos z listy, a mianowicie niedaleko ode mnie udostepniono dla publicznosci jako muzeum byla szkole nazistow - NS Ordensburg Vogelsang. Co tam konkretne bylo mozna poczytac na stronie, w latach 1933-45 elitarna szkola, w tym od 1941 trzy A.H. Szkoly, 1945 Amerykanie, 1946-50 brytyjskie koszary, 1950-2005 koszary belgijskiej jednostki artylerii. Od roku 2006 stopniowa organizacja muzeum. Bardzo stopniowa z powodu braku sponsorow.
www.vogelsang-ip.de/
Co sie w tym miejscu wszystko dzialo w latach 1933-2005 moze innym razem. Ciekawostka jedna: 1945 mieszkancy pobliskiej wsi Wollseifen musieli opuscic ich domy, przeniesc sie do sasiednich wsi i uzyskali status wypedzonych. Ta sama legitymacja co i ja, ta sama kategoria A.
(Zrodlo: http://www.vogelsang-ip.de)
Zdjecia jak to ponizsze - centralne budynki parukilometrowego objektu - i inne tutaj:
(Zrodlo: http://www.vogelsang-ip.de)
W zalaczeniu pare zdjec uzupelniajacych ode mnie.
Tak wyglada okolica:

Jeden z dwoch pozostawionych objektow tamtych dni:

Drugi to "niosacy pochodnie".
Gruz po roku 1945:

Polonikum na terenie muzeum:

W kantynie doskonale pyffo z sasiedniej wsi - niefiltrowane "Krönes Eifeler Landbier":

Toalety w stylu klasycznie wojskowym, niczym w Bartoszycach:

Na placu apelowym kot - zoom na kota:




Wszyscy widza? Slawa Kanczeva z Sofii! Kot sklada sie z malych zdjec z autografami i notatkami wedrowcow.
Nb. najczesciej slyszanym jezykiem na terenie muzeum byl jezyk rosyjski.
W wyborze objektu pomogl mi film niemiecki zakupiony ostatnio w Polsce. "Fabryka oficerow" wg Kirsta, fascynujaca wersja telewizyjna z roku 1989. Bylem zdziwony, ze w Polsce wydaje sie takie filmy. Takie proniemieckie.
Moze slowo jeszcze do tego jak sie zaczelo.
Dwa zdjecia z ksiazki "Moja kompania w Polsce" z roku 1940, ktora w Polsce powinna byc nieznana. Porucznik Fillies pisze otwarcie jak szli ze Szczytna po Zacisze na Pradze. Co przezyli po drodze, jakie potyczki, marsze, gdzie kwaterowali sie po drodze, co jedli.etc. Pisze dokladnie, gdzie znalezli polska maszyne do pisania, na ktorej pisal ksiazke. Gdzie pianino, gdzie w Kaniewie zwiedzali dworek hrabiego, ktory ujechal do Siedlec.
Ciekawe jest, ze pisze wszystko. Jak podpalili wies Lipiny, to napisal o tym. Jak schwytali partyzantow, to dokladnie gdzie i ile. Jak zarekwirowali krowe, to chlop dostal kwit, i mial z glowy przerwsza dostawe przymusowa.
I takie tam.
W tej kompanii ranek 1.wrzesnia wygladal tak - piechota, rowerem i konno przez rzeke Orszyc:

A dzien nastepny tak - wies Bagatela:

Chetnie bym sie dowiedzial, czy porucznik Stargard znal polski, czy moze ten pan cywilny stojacy wsrod kobiet byl tlumaczem. I co mowia.
Co robia oficjele dzisiaj na imprezach, nie wiem, nie interesuje mnie.
Napisza o tym wszyscy inni, to moge sobie darowac.
Zasadniczo byl ostatni wpis. Jak Powiernictwo Polskie zacznie rzucac Kukizem, to zostane jeszcze troche.
Jako zasmazka dzisiaj cos z ksiazki Henryka M. Brodera (prawie jak ja, Zyd z Katowic) "Krytyka czystej tolerancji". We wstepie opisuje z poczatku swoje losy jako wypedzonego Zyda, z Polski do Niemiec. I dalej - okazuje sie, ze mamy jeszcze wiecej wspolnego. 1945 nasze matki wyzwolila Armia Czerwona, a naszych ojcow US Army.
Wot, taka historyczna ciekawostka.
Ksiazka poza tym oczywiscie jak najbardziej godna polecenia.




Komentarze
Pokaż komentarze (42)