Spoznilem sie na mecz Kanada - USA, a tu przyjemny sjurpryz - chlopaki specjalnie dla mnie postarali sie o dogrywke.
Spoznilem sie, bo dopadl mnie orkan Cynthia Fox, w skrocie Xynthia. Ponad 400 kilometry przejechalem trzymaja obiema rencami kurczowo kierownice. Wyszedlem w koncu z wozu sztywny.
Po drodze zaliczylem jedna przewrocona na wszystkie pasy ciezarowke, dwa drzewa na jednym z pasow, pare centnarow lisci i zwiru.
Ale juz jestem.
Od jutra kontynuacja serii Byzuch.
Zaliczkowo dowcip profesora Awdiejewa: Karlom trzeba sie nizej klaniac.
3:2 dla Kanady! Wrzask! Koniec!! Wreszcie spokoj!!!
180559




Komentarze
Pokaż komentarze (29)