Amstern Amstern
1256
BLOG

Byzuch - Rusek Z Polskim Paszportem prof. Alosza Awdiejew

Amstern Amstern Kultura Obserwuj notkę 12

Motto: Stojac na rynku w Opolu w postny piatek tak intensywnie myslalem o kielbasie, ze wokolo zaczely sie zbierac psy...

Jadac do Polski zabralem na droge pare plyt do sluchania. Sluchowiska "Folwark zwierzecy" i "Diabolicus", a takoz troche muzyki na przerwy. Miedzy innym - zupelnie przypadkiem sie nawinela - plytke "Alosza Awdiejew w Piwnicy Pod Baranami" 1994 rok. Jak sie sam przedstawia "Rusek z polskim paszportem".

Tydzien temu w poniedzialek patrze w gazetkie, a tu male ogloszonko - w piatek bedzie spotkanie z Alosza Awdiejewem w Fabryce Inspiracji, czyli introligatorni opolskiej drukarni. Promocja ksiazki "Zycie po smiechu" z roku 2008. Hurra, pojade!



W czwartek czytam w gazetce wieksze ogloszenie, ze po spotkaniu bedzie koncert. Bomba!

W miedzyczasie wsluchuje sie w koncercik sprzed 16 lat. Szukam tez tej ksiazki w ksiegarniach, ale ni slychu ni widu, nawet zamowic nie mozna. Trudno.

Piatek. Ja wykapany i ogolony, trzezwy i osluchany Awdiejewem, jade do kuzyna do Gogolina. Ten mnie wiezie do Opola, zebym sie nie musial meczyc po parkingach w rush-hour.
Po drodze sluchamy wywiadu z profesorem Awdiejewem w Radio Opole. Hey, doskonaly poczatek!
Dlaczego nie nalezy wybierac malych prezydentow - bo karlom trzeba sie nizej klaniac.
Ilu Zydow zostalo po pierestrojce w Ptersburgu? Jedna Zydowka - Krejser Awrora.

18:00. Siedze w introligatorni.
Profesor z gitarka, para moderatorow. Na poczatek maly filmik prezentacyjny i dyskusja.



Po pol godzinie pytania publicznosci. Do mnie mikrofon nie doszedl.
Znowu moderatornia. Po godzince profesor pyta publike, czy ktos zart umie opowiedziec.
Zglaszam sie tez i opowiadam zart z uprzednio slyszanej plytki profesora: przychodzi Zydowka do Rabina i mowi, ze sie musi rozwiesc; a jaka jest przyczyna - pyta rebe; przyczyna jest taka, ze podejrzewam, ze to drugie dziecko to nie jest jego. Aplauz!
Kiedy profesor dochodzi do sedna sprawy i chce opowiadac o ksiazce, zjezdza na mowe polska i arystokracje, chwali Komorowskiego jako ostatniego arystokrate pragmalingwiste, to moderatorce sie przypomina, ze czas minal. Profesor "ale ja dopiero zaczynam..." Kuniec.

Tekscik firmowy plus 9,5 minutowa filmowa relacja tutaj: www.fabryka-inspiracji.pl/

Za tydzien bedzie Kazimiera Szczuka, szkoda, ze mnie juz nie bedzie. Bo chetnie bym ja cmoknal w reke, zeby ona pozniej mnie.

19:30 Kupuje ksiazke "Zycie po smiechu" (okazuje sie, ze na miejscu dodrukowane) za 15 zlp i staje do kolejki po autograf. Mistrzu caly czas usmiechniety od ucha do ucha.



 Wszyscy biora dla Stacha, Zdzicha, Zochy, to pytam profesora ostroznie czy mogie dluzsze i prosilbym po rosyjsku, jezeli jeszcze laskawie pamieta. Profesor mruczy, ze charaszo, i wpisuje. 
I mam na cale zycie - Aleksandru Morgiensztiernu Alosza Awdiejew:

20:00 Kupuje bilet za 5 dych i do sali w Panstwowej Szkole Muzycznej. Jakie 150 luda, miejsc ze 400, siedze jak krol na imieninach i jest doskonala akustyka. Panowie maja male kuferki, wzmacniacze parunastuwatowe jak moje bajtle, ale slychac jak dzwony.



Jada z tym koncertem 1,5 godziny bez przerwy i bez popitki. Profesor nawet nie czeka, kiedy ludzie przestana klaskac, tylko juz zapowiada dalej. Walcuja dwa na jeden. Dwa dowcipy i jedna piosenka.
Na bis "bis byl zaplanowany, ale tylko jeden" kaza sobie zyczyc. No to rycze przez sale, ze zycze sobie utwor "Rozmowa ze sledczym o tolerancji", profesor chwali dobry wybor, do tego dwie dalsze tez z serii "Chlopcy zli" i koniec. Spotkanko w szatni. Mozna kupic plyty, ktore juz mam, mozna sie jako kobieta wycalowac z profesorem, zrobic zdjecie, etc.
Pijany atmosfera lece, bo kuzyn juz podjechal. W drodze powrotnej w Opolu-Groszowicach wpada w dziure w asfalcie wielka jak wanienka do kapania noworodkow. Lamie cos w zawieszeniu. Trudno.

BOMBA facet, bomba wieczor!

A teraz jeszcze pare uwag.

Zaluje, ze nie wzialem od bajtli ich mp3-plejerkow z mikrofonem, bo witzow nieweile spamietalem, a to spotkanie wartaloby miec cale, takie bylo madre. Szczegolnie te niuanse polsko-rosyjskie, bo przypominajace polsko-niemieckie.

Profesor kaze sie nie tytulowac profesorem, "bo profesory to... ech..." i machniecie reka. A przy tym ma uczciwego doktora (rozprawa: Interferencja foniczna w mowie rosyjskiej Polaków!) i habilitacje, ale profesora tylko zwyczajnego. 

Profesor jest tez profesorem od humorologii. Pare minut poswiecil trudnej sztuce opowiadania dowcipow. Mowil tez, ze w Polsce najlepszym opowiadaczem dowcipow byl Andrzej Rosiewicz.
I ze Polacy w ogole w tym dobrzy, bo maja troche zydowskich genow, a Zydzi najlepsi. Jedyna nacja, ktora szczerze potrafi sie smiac sama z siebie. Zydowski dowcip o Zydach: Dlaczego Zydzi maja duze nosy? Bo powietrze jest za darmo.



W Opolu profesor spiewa oczywiscie, ze "w Opolu liczy sie precyzja".
I tak jak na plytce jest kawal, ze na Slasku baba wlazi na wage, a jej maz patrzy na wskazowke, potem do tabelki i mowi, ze powinna miec 3,5 metra wzrostu - to w Opolu powiedzial, ze w Odessie sa takie baby...

Panowie w pierwszej zapowiedzi przypomnieli sobie, ze byli w Opolu ostatnio 3 lata temu, wiec program bedzie dopsc nowy. A ja na koncercie slysze, ze pierwsze piosenek idzie jak na mojej plytce sprzed 16 lat, witze tez w polowie te same. Juz mialem klac, kiedy akurat numero 6 "Na Moldawiance" ktora lubie, chlopcy zamienili na jakis cyganski romans. I reszte tez troche przynajmniej pomieszali z kolejnoscia. Ale kto ma 45-piosenkowy box Mistrza, ten uslyszy wylacznie "stare" piosenki. Oczywiscie to drobiazg w porownaniu z przyjemnoscia bycia oko w oko i ucho w ucho.

Dalej: jak 70-letni facet potrafil prawie dwie godziny bez przerwy i wody spiewac i po prostu smigac szybkie rosyjskie kawalki, jest mi niepojete. A wodka i innym dopingiem nie bylo czuc. Na spotkaniu popijal przynajmniej woda i nie musial gadac non-stop. Zagadka.

Witz polityczny w koncercie byl jeden. Po jednej z piosenek panowie jakby chcieli juz dawac nastepna, ludzie przestaja klaskac. Profesor rozglada sie i mowi w cisze "kwa". Nic. Za pol minuty znowu "kwa". I sala bucha smiechem. Wiecej nie trzeba bylo.

Wszystko odbylo sie w budynkach w trojkacie miedzy niemieckim konsulatem, komenda policji i Instytutem Slaskim. Interesujacy przypadek.

Wszystkie zdjecia wlasnej roboty, ha!.
O witzach i jego ksiazkach innym razem.

182247 

Amstern
O mnie Amstern

Czlowiek Bardzo Dobrej Woli Prezes Klubu Sympatyków Bab Kameralnych O mnie: "Zamiast wyciągnięcia wniosków, nasz nieoceniony Amstern kilkakrotnie mnie opluł, a następnie zaczął żądać przesłania mu obiecanego statutu."  Michal Tyrpa 20.12.07 9:44 "Z Amsternem trafil pan w sedno.Jest to zadeklarowany Niemiec... Byc moze ze jest on Zydem z gatunku wypedzonego ziomala pana Hupki..." Miroslaw Kraszewski 21.12.07 00:50 "Absztyfikanta nie znam, ale Amsterm daje pewną rekojmię, że Tyrpa niekoniecznie w tym niby trollowym sporze musi mieć rację." Galopujący Major 22.12.07 12:31 Polecaja mnie (gratuluje dobrego gustu!): Zdzislaw Sztorm Voit Dorcia Blee Obserwator z daleka Cichutki Brat_Olin Marmotte Stach Docent Stopczyk Maddogowo -Rysiek- Polecali mnie: Sosenka Witek Ci, u ktorych mam szlaban, TEZ swiadcza o mnie: Michal St. de Zieleskiewicz Michal Tyrpa Ellenai Miroslaw Kraszewski Vantomas-Galicja 1 Fotomontage Gw1990 Toyah Katarzyna Lukasz Warzecha Spitfire Antypolonizm nigdy więcej Koteusz ZeZeM Essencjusz Elig Slowik Krzysztof J. Kotowski Joanna Mieszko-Wiórkiewicz Anna Czarnowidz J.P.50 Marcinkk 1.1 Mialem szlaban u: Maryla U mnie szlaban maja:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Kultura