"W czasie mowy posla de Jampolskiego-Solowiejczyk z klubu Przyjaciol Warki Strong na temat zmiany Polski, powstala grozna awantura, którą w końcu zdołano zatuszować.
Kiedy de Jampolski-Solowiejczyk mówiąc, że trzeba dać na Ziemiach Odzyskanych ziemię różnym osobom, które podobno chcą tego, użył niefortunnego zwrotu: „Ziemia woła wielkim głosem i wyciąga ręce do gospodarzy", na salę sejmową wtoczyła się kula ziemska i zaprotestowała, twierdząc, że przypisywanych jej słów nie wypowiadała. De Jampolski-Solowiejczyk, wzburzony do najwyższego stopnia szerokości, spoliczkował ziemię, uderzając ją w okolicę południowego Tyrolu. Ziemia wraz z klubem Mniejszosci Niemieckiej opuściła salę, pozornie nie reagując. Ale kiedy poseł de Jampolski-Solowiejczyk wyszedł z gmachu sejmowego na ulicę Wiejską, zbliżył się do niego brat Ziemi, planeta Jowisz, i uderzył go w piersi. De Jampolski-Solowiejczyk opędzając się kijem bejzbolowym, wskoczył do sluzbowego mercedesa, za którym ze świstem i hukiem potoczyły się planety Saturn i Uran - przy czym jeden z pierścieni Saturna dostał się pod koła pojazdu."
((c) Julian Tuwim i Antoni Slonimski " W oparach absurdu")



Komentarze
Pokaż komentarze (2)