Mily Bog zabawil sie w Haruna-al-Raszyda i udal w pielgrzymke po Salonie 24.
Niebawem ujrzal pania Maryle siedzaca nad droga i placzaca rzewnie.
- Czego placzesz, dobra kobieto? - zapytal Pan Bog.
- Stracilismy waadze. - brzmiala odpowiedz.
I Bog dal PiSowi w wyborach 21.10.07 99,9% jak za starych dobrych czasow.
Nastepny placzacy rozpaczal po stracie ostatniego klienta. I Bog stworzyl mu tysiac klientow z tuzina roznych powiernictw.
Kolejny zas plakal, bo mu Nasz Dziennik za ostatni artykul nie zaplacil. I Bog sprawil, ze Gazeta Wyborcza wykupila na pniu wszystkie artykuly tego pana.
I tak szedl Pan Bog po salonie i czynil dobrze, ocieral lzy ludzkie.
Az pewien kolejny beksa, zagadniety przez Boga, pokrecil glowa.
"Nie, panie Boze, na moje nieszczescia nawet Ty nie poradzisz. Jestem polskim aktynologiem w Niemczech."
Oryginal leciutko tylko zmieniony u Melchiora Wankowicza w "Na tropach Smetka" wyd. V, Krakow 1988, strona 99.
W odpowiedzi panu dochtorowi na jego przemily tekst:
http://miroslawkraszewski.salon24.pl/32743,index.html
Odpowiedzialem u niego, ale mnie kasuje. Kasuje, ale juz mi nawet wlasne tagi zalozyl.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)