"Koszerne zaklady gastronomiczne rzadko bywaja widownia tak zwanych szalenstw. Goscie pija przewaznie niewiele, za to duzo i glosno mówia oraz jedza.
Nic tedy dziwnego, ze nieslychana sensacje w znanej wsród smakoszów restauracji przy ulicy Zamenhoffa wywolal nieduzy brunet w rogowych okularach, wypijajac piec kieliszków wódki do jednej gesiej watróbki.
Ale to byl dopiero poczatek; w chwile pózniej tajemniczy gosc przesiadl sie do najwiekszego stolika na srodku sali i skinal na kelnerów.
- Juz pan podawa pipek z farfelkami - tudziez boczek z perliczki - oraz niezaleznie golonkie od indyka z grochem piure! Sie rozumie samo przez siebie - mnóstwo alkoholu czyli wódki, psia krew, wyborowej, cholera ciezka!
Sie bawie, sie pragne szalec. Juz pan skaka do kuchni tam i z powrotem, bo w te chwile pójde rozbic lustro za 120 zlotych z butelka szampana w male drobnostki, ze o skleic nie bedzie mowy!
Michal Fiedorowicz Szelechow sie nazywam. Ja jestem sztabs praporszczyk lejb gwardii najciezszej artylerii. Najwiekszy ruski ksiaze i petersburski kozak!Pan wisz, co ja moge zrobic? Przestrzelic z rewolwerem bufet, tudziez bufetowej, to jest dla mnie mozno powiedziec drobna szczególa, takie cos nic.
Gospodarz lokalu, pan Dawid Zimorodek, sluchal z przerazeniem wynurzen niezwyklego goscia, ale widzac, ze ten nie wprowadza swych pogrózek w czyn, postanowil obrócic wszystko w zart...”
Kto ciekawy reszty opowiadania i ponurego jej konca, niech zakupi zbiorek opowiadan Wiecha, pt. “Koszerny Kozak” WEMA, Warszawa 1990 ((c) Alicja Wiechecka).
Czy Wiech byl z koszernych Polakow?
Bo takich koszernych kozakow, koszernych gajowych, etc. jest w tej ksiazce dwie kopy.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)