Wczoraj zmarl w Reykjaviku jeden z najgenialniejszych szachistow tego naszego swiata Robert James "Bobby" Fischer. Czesc jego pamieci [i] [i] [i]
http://www.bobby-fischer.net/
Zyciorysu nie ma sensu wspominac, kazdy wie, a zreszta na Wikipedii jest wszystko. Wspomne tylko, ze w 1972 roku grywalem troche w szkolnym kolku, i wbila mi sie jego droga na szczyt dobrze w pamiec. Mark Tajmanow 6:0, Bent Larsen 6:0 (!), Tigran Petrosjan 6,5-2,5 i mecz stulecia z Borysem Spasskim 12,5:8,5 obserwowany codziennie na ostatniej stronie "Trybuny Ludu".
Rewanz w 20 lat pozniej w Czarnogorze tez byl wieksza sensacja medialna.
W ostatnie lata w Islandii lekarze stwierdzili u niego nie tylko slabe nerki, ale takze ostra paranoje. I tu mi sie przypomina Paul Morphy, Wilhelm Steinitz, "Nowela szachowa" Zweiga - od samych tylko i wylacznie szachow dostaje sie krecka, a takze najlepszy polski szachista wszechczasow Akiba Rubinstein. Przed pierwsza wojna swiatowa drugi na swiecie, w 1930 poprowadzil w Hamburgu polska druzyne olimpijska po zloty medal (to trzeba sobie dzisiaj wyobrazic, druzyna polskich Zydow z jednym symbolicznym Polakiem zostaje mistrzem swiata w szachach!), mial juz jednak poczatki podobnej choroby. Pare lat pozniej nie mogl juz grac. Gral jakby caly czas sam ze soba.
W Polanicy Zdroju grywa sie pewnie jeszcze Memorial im. Rubinsteina. Jak w Argentynie Memorial im. Najdorfa, innego wielkiego polskiego magika szachowego. Mendel "Mieczyslaw" "Miguel" Najdorf "uwieziony" z wieloma innym wybitnymi szachistami po olimpiadzie roku 1939 w Argentynie przez tuzin lat utrzymywal sie w pierwszej swiatowej dziesiatce.
Na Wikipedii o dziwo jest pod Fischerem wszedzie zdjecie formularza partii Fischera akurat z Najdorfem z olimpiady akurat w Siegen.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Fischer_Score_Card.jpg
I o tym ostatnim na koniec:
MP Jurata 1937
Podczas rundy do mistrza Najdorfa zwraca sie mistrz Szapiro z
zapytaniem: ktora godzina? Pan Mieczyslaw jest bardzo zamyslony -
zastanawia sie jak szybko wykonczyc Gerstenfelda, Szapiro powtarza
prosbe, ale dopiero przy trzecim zapytaniu Najdorf spada z oblokow,
wyjmuje swoj zegarek, naturalnie zloty jak przystalo na warszawskiego
mistrza (na pewno szachowa zdobycz), i powiada spokojnie: d2-d4.
("Szachista" 04/93, "Spotkania z gwiazdami - Maestro Mieczyslaw Najdorf")



Komentarze
Pokaż komentarze (5)