Kto nie chce czekac, ten moze obejrzec te kolekcje juz dzisiaj tu (w najlepszej jakosci; klikac na pojedyncze strony):
http://www.japhila.cz/hof/0351/index0351a.htm
Gratis! Ktos widocznie kupil u Felzmanna za 70 euro plytke ze scanami kolekcji i zapodal w internet.
Material dobrze czytelny i bardzo ciekawy!
Czapka z glowy przed nieznanym kolekcjonerem, ktory zlozyl te cudne 94 strony!
I niech ktos powie, ze nie mial szacunku dla powstancow.
Tymczasem w "Naszym Dzienniku" o Salonie24 pod optymistycznym haslem "Odebrac, a nie odkupywac" pisze:
"...Tymczasem znany niemiecki prawnik w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" stwierdził, że wystawiona na sprzedaż przez dom aukcyjny Ulrich Felzmann Briefmarken Auktionen w Duesseldorfie kolekcja poczty polowej z Powstania Warszawskiego powinna zostać wycofana z aukcji, gdyż jest własnością państwa polskiego i najprawdopodobniej została zrabowana. Według mecenasa, na zagrabione w Polsce dobra kultury podczas drugiej wojny światowej nie ma przedawnienia. Według prawnej formuły Radbrucha istnieje możliwość dochodzenia zwrotu utraconej własności nawet po wielu latach - twierdzi nasz informator i dodaje: - Niemiecki kodeks cywilny mówi, że rzeczy zrabowanych nie można nabywać na własność, nawet w dobrej wierze. To bardzo dobra podstawa do ubiegania się o zwrot dóbr kultury.
Jego zdaniem, kolekcja składająca się z trzytomowego albumu zawierającego listy, dokumenty i znaczki poczty powstańczej w dalszym ciągu należy do państwa polskiego i należałoby ją nie odkupywać, a po prostu odebrać..."
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080208&id=sw10.txt
Kim jest ten "znany niemiecki prawnik" i "nasz informator"? Nie mam pojecia, chyba nigdy sie nie dowiemy, ale strone dalej jest ciekawa opinia innego prawnika:
"Stefan Hambura, mecenas z kancelarii adwokackiej w Berlinie:
Należałoby sprawdzić, czy na pewno Niemcy weszli w posiadanie tych listów w sposób legalny. No ale to już leży po stronie ministra Bogdana Zdrojewskiego i dyrektora Jana Ołdakowskiego. Jeśli chcą wykładać pieniądze, wypadałoby się dowiedzieć, kto jest właścicielem, czego nawet nie podaje dom aukcyjny. Ponadto jeśli okazałoby się, że nie posiedli tego w sposób legalny, to niemieckie prawo jasno reguluje tę kwestię. Kodeks cywilny stwierdza, że rzeczy skradzionych nie można nabywać na własność nawet w dobrej wierze. Dlatego najpierw należy ustalić stan faktyczny, a dopiero potem podejmować stosowne działania.
not. ŁS"
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080208&id=sw11.txt
Jestem szalenie ciekaw co redaktor Waldemar Maschewski napisze "Naszym Dzienniku" jutro w temacie.






Komentarze
Pokaż komentarze (50)