Jako mlode dziecie chetnie ogladalem w telewizji Gallux-Show. Juz sama nazwa wprawiala w radosc - "Gallux". Wszystko co sie w PRLu konczylo na "x" bylo ekstra prima sort: Pewex, Alimex, etc.
I jeszcze ta brunetka w balecie. Jessu...
No i to "Ja sie nie boje braci Rojek, co ja sie mam braci bac, jak na drodze im nie stoje, a dlaczegoz mialbym stac. Ten kosz to wszystko moje, mam dwie koszule w nim..."
Potem lecialy kabareciki beze mnie, dostalem pare na videjo. "Kurtyna w gore" juz wcale. Znalem pana Piotrusia, Wojteczka, Janeczka, Siostry Sisters, nie znalem za to wcale pana Tureckiego ani potomnych. Nie szkodzi, jest jutubka. Wrzucam haslo "kabarecik Olgi Lipinskiej" i co mi wyskakuje? Piekna piesn, moze jak zwykle u pani Lipinskiej genialny poeta Galczynski, ale moze tym razem nie calkiem Galczynski. Prosto patriotyzm, konstrukcja, husaria, bicie dzwonow, wojewoda smolenski na bialym sloniu...
Specialnie dla pani SpiEwki pucio pucio:
On:
Gdzie tylko polskie serce
Ona:
Po polsku mocno bije
On:
Tam cie spotykam najczesciej
Ona:
Tam nam ze soba najmilej
Ona i On:
Nie zmogla ciebie komuna,
kropidlo tez nie da rady
Jak orzel szybujesz w chmurach
Bo skrzydla masz nie od parady.
Pytanie: KTO taki? O kim mowa? Odpowiedz jest tu:
Zaiste, niech mi ktos powie, jak to moglo sie ukazac w polskiej telewizji?



Komentarze
Pokaż komentarze (14)