PRL zmienil mi imie. W Alexandrze zamiast "x" wstawiono mi w roku 1966 "ks". Na podstawie jakiejs tam ustawy o pisowni imion i nazwisk z roku 1962. Papierka juz nie mam.
Ale mam oryginalna metryke sprzed 50 lat z oryginalna pisownia. I gdybym jeszcze mieszkal w Polsce, to poszedlbym dzisiaj do gminy i dal sie przepisac z Aleksander na Alexander.
To dla mnie niezwykla sensacja. Kolejne swinstwo PRLu zostaje odwolane.
Mozna juz bylo od roku ca 1990, ale dopiero teraz przeczytalem o tym w gazecie.
U mnie niewiele tego bylo, jedna literka, ale moj kuzyn to mial ho ho ho!
Urodzony 1954 roku jako Reinhard Georg Meier. Taka ma metryke. Po prostu Rajni Jorgus.
Kiedy poszedl do polskiej szkoly zmieniono mu imiona na Rainer Jerzy, jeszcze Meier. Od 5 klasy podstawowki nazywal sie oficjalnie Reiner Jerzy Maier. W gymnazjum zaczal sie nazywac Rajner Jerzy Maier. A kiedy dostal dowod osobisty do reki, to okazalo sie, ze sie nazywa Rajnhard Jerzy Majer. Tym zostal na parenascie lat z drobnymi wyjatkami. Rozne urzedy nazywaly go czasami inaczej. WKU pisywalo do niego per Rajmund Majer, MO per Ryszad Majer, na wyjazd szykowal sie jako Rajnard Maier.
W koncu 80-tych wyjechal do Niemiec. Na podstawie paszportu poprawionego metryka stal sie znowu Reinhardem Georgiem ale Maierem, bo sie jakos przyzwyczail.
Pieknie ladnie, poki nie przyszlo mu do glowy sie ozenic. Niemiecki USC stwierdzil roznice w metryce i dowodzie osobistym Maier/Meier. Slub niemozliwy. Najpierw musial zlozyc u notariusza deklaracje, ze cala rodzina od zawsze pisala sie, etc. Do tego dwoch swiadkow tamtych dni. Metryki rodzicow, swiadectwo slubu, wlasna nowa metryka - wszystko z Polski i wszystko trzeba dac tlumaczyc przysieglemu. Zmieniac wszystkie pozostale wazne dokumenty.
Ufff. Szczesliwy koniec.
A przeciez mogl poczekac dalsze parenascie lat i by sie w Polsce dzisiaj wszystko odkrecilo. I to BEZPLATNIE!
Link w temacie dla ciekawskich:
Wracają do starej pisowni nazwisk
W śląskich gminach coraz więcej ludzi ubiega się o przywrócenie starej, niemieckiej pisowni imion i nazwisk. Kiedyś spolszczono je bez ich zgody.
- W 1941 roku na chrzcie ojciec nadał mi imiona Georg Paul. Po wojnie urząd zmienił je na Jerzy Paweł, nie pytając nikogo o zgodę - opowiada Georg Strzoda z Błażejowic Dolnych koło Głogówka. - Rok temu wystąpiłem o metrykę chrztu, potrzebną do paszportu, i dostałem dokument z imieniem Georg, bo tak jest w starych księgach. Zdecydowałem się więc zmienić dowód i inne dokumenty. Dla rodziny i znajomych zawsze byłem Jorgiem...
Od połowy 2005 roku zmianę pisowni imienia czy nazwiska można załatwić w gminnym urzędzie stanu cywilnego. Jest łatwiej, bo dawniej wnioski w tej sprawie trafiały do starostów, a przed 1999 rokiem - do wojewody. Jeśli zainteresowany potrafi udowodnić, że spolszczono mu nazwisko czy imię z urzędu, bez jego zgody, nie płaci za decyzję o przywróceniu dawnej pisowni ani za wymagane do tego dokumenty.
Trzeba się jednak liczyć z kosztami wyrobienia nowych dokumentów osobistych: dowodu, prawa jazdy.
Calosc pod:
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080326/REGION/884206574



Komentarze
Pokaż komentarze (30)