Amstern Amstern
122
BLOG

Zawartosc cukru w cukrze - takie tam o chlebie i winie naszym po

Amstern Amstern Kultura Obserwuj notkę 8

Przejrzalem gazetki z weekendu. Jest zalew wiadomosci spozywczych. Nowe, stare, zapomniane, rozne. Strach jesc!

Zaczne moze od konca. W W roku 1985 z jakiejs mi juz nieznanej okazji kupilem sobie w ALDI za 1,99 DM flaszke wspanialego Spaetlese. Spaet-Lese = pozno zbierane winogrona - fachowcom polecam GENIALNE ksiazki Petera Espe o winach (fragmencik na dole).
Austriackie winko, okazja wspaniala, bo gdzies za 1/3 ceny normalnego niemieckiego winka markowego klasy Spaetlese.
Coz to jest 0,7 litra dla doroslego mezczyzny, rach ciach i po wszystkim. W nocy skrecalo mnie niesamowicie, mimo wrodzonego wstretu do szpitali chcialem juz nawet dzwonic po pogotowie. Nazajutrz jakos poszlo, po tygodniu dowiedzialem sie z gazet, ze pilem glykol, borygo i cos tam jeszcze. Skandal.
Szczegoly (szprechane) tu:
http://de.wikipedia.org/wiki/Glykolwein-Skandal

Parenascie dni temu cos w ten sam desen, wloskie wina, tanie i nie tylko, zaprawione kwasami, chemikaliami i jakimis sikaczami spoza regionu. Byle tylko zrobic szybkiego dulara.
Szczegoly (szprechane) tu:
http://weinverkostungen.de/weinskandal-in-italien/

Dobra, kupimy to winko troche drozej i prosto u zrodla.
W sobote nowa fajna wiadomosc - holenderska zywnosc ma srednio juz tylko 14% witamin. Glebe tak wyjalowili intensywna produkcja, ze nie ma zadnych mineralow i roslinki jada tylko na wodzie i sztucznych nawozach. Poza czerwona papryka i niektorymi nowymi odmianami pomidorow mozna wszystko holenderskie zapomniec. W ogole Holendrzy sami najbardziej zagrozeni - zaczynaja tyc i mimo tego sa anemiczni. Wygina w paredziesiat lat.
Szczegoly (szprechane) tu:
ttp://www.an-online.de/sixcms/detail.php?template=an_detail&id=495178

Trudno, kupi sie warzywka z Polski.
Zagladam do Wyborczej a tam jakby na mnie czekali - artykul o zywnosci i artykulach z najnizszej polki:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5134828.html
Jessu, chleb bez maki, kielbasa bez miesa, szynka szynkopodobna, czekolada czekoladopodobna, piwo ekspressowe, keczup bez pomidorow. Barachlo. PRL wraca.

Ze mozna troche inaczej pokazuje ntp. firma Wiltmann. Mozna sie zameldowac, pojechac i zobaczyc jak co robia.
http://www.wiltmann.de/glaeserne/index.html

I tak se mysle, jak to kiedys bylo fajnie. Miesko kupowalo sie u oeko-Bauera albo u braciszkow w klasztorze, jajka i zboze przywozilo sie z Polski, kartofle i bardziej trwale warzywka takoz byly sadzone w Polsce wedlug instrukcji. Mello sie to i samemu pieklo chleby. Kroliki w czesciach i drob takoz Polski.
Dzisiaj - ani ja nie mam czasu na produkcje wlasnych artykulow spozywczych, ani moi owczesni lieferanci. Szkoda.
Junior kupil se wczoraj w sklepie czekoladowy budyn marki "szybki kubek". Proszek zalac goraca woda i jest budyn. Szlag by trafil.
Ja kupilem w ruskim supiermagu kilo pysznych jablek za 90 centow, do tego maka, 5 jajek, margaryna, troche pradu elektrycznego - i mamy na 2 dni pyszne ciasto, ze Kolega Kuchmiszcz by lepszego nie upiekl. Biologisch abbaubar.

Mozna na rynku kupic dobre to i owo, ale przyznaje, ze po czytaniu powyzszych wiadomosci moje zaufanie do wszelakiego handlu spada. Ani cena juz niczego nei gwarantuje, ani certyfikaty. No i ta pamiec. Co z tego, ze sklepy maja bio-jajka od wolno latajacych kur, kiedy po ksztalcie i kolorze jaja, a najpozniej ja po cieciu skorupki i widzac zoltko dokladnie wiem, ile bio w tym jajku. Co z tego, ze na masle piekne napisy i namalowana krowa z ogonem podniesionym do gory (ogon w gore - prawdziwe maslo, ogon w dol - maslo z domieszkami, stara PRLowska prawda), kiedy ja po smaku zaraz powiem ile masla w tym masle. Bo nie zapomne nigdy masla z maselnicy.

Na koniec dobra wiadomosc, ktora pewnie tez wyjdzie bokiem. Firma ALDI w cichej kooperacji z innymi handlowcami obnizyla ceny mleka o 12 centow, masla i innych produktow mlecznych. Nie pytajac przedtem mleczarzy i rolnikow, ktorzy te centy beda musieli wylozyc.
Albo cos WYKOMBINOWAC.
To sa dokladnie te centy, o ktore pare miesiecy temu rowno podniesiono ceny wszystkich produktow mlecznych z powodu suszy w Nowej Zelandii i niesamowitego popytu na jogurt w Chinach. Kwot mlecznych w Unii jakos jednak nie ruszono.

O zbozach na paliwa i ryzu na kartki w USA juz mi sie nie chce.

---
Peter ESPE "Tips fuer den Weinkauf. Band 1: Das Grundwissen" ECON TBV
1983, tlumaczenie wlasne:

Jak pic wino w restoranie

W Kolonii:
- Czego sie Panstwo napija?
- Moze wina...Jakie ma pan wina?
- Mozelskie, renskie i... - kelner sie chwile zastanawia - ...aha i czerwone.
- Jakie czerwone?
Usluzny pan kelner jest ciagle jeszcze bardzo uprzejmy. Idzie do
kanciapy i wraca po chwili z dostojnie brzmiaca informacja:
- Cotes-du-Rhône.

Wiem, ze to jeden z najwiekszych regionow winnych we Francji. Wszystko, co tylko na poludnie od Rhône pochodzi i wykazuje minimum zawartosci alkoholu, ma prawo nosic te nazwe. Czesto sa to mieszanki win roznych obszarow tego regionu. Ale jezeli tylko to wino zostalo rozlane w butelki w tym regionie, bedzie to co prawda proste ale czyste i wytrawne winko, w sam raz do prostego posilku.
Ale ciekawi mnie i pytam dalej:
- Wie pan, od kogo to wino pochodzi?
I jeszcze gorzej:
- Czy moglbym butelke tego wina zobaczyc?

Kelner staje sie lekko niecierpliwym. Wymownie patrzy na inne stoliki przy ktorych czekaja goscie. Ale pozostaje grzecznym, idzie do kanciapy i wraca z butelka.
Ta jest niefrancusko brazowa. Jako rozlewnia figuruje na etykietce nieznana mi rozlewnia win importowanych z Monachium.
Zaloze sie o kazde pieniadze, ze to nie jest originalne Rhône-wino. No to zamawiam - jako wielki milosnik wina - pyffo. Piwo robia Niemcy solidnie.
Tu nie ma zadnych watpliwosci.
Pan kelner olewa mnie przez nastepne pol godziny Nawet moj ksiazecy napiwek nie wystarczyl do pojednania.
[..]
Nigdzie w Europie nie ma takich problemow z winem w restoranie jak w Niemczech [nie byl jeszcze w Polsce :) - A.M.]
Sa tylko dwa rodzaje knajp, gdzie mozna na slepo wino zamowic: wiejskie knajpy w regionach winnych i restorany od dwoch gwiazdek wzwyz. Jedna z prostych wskazowek, czy knajpiarz robi sobie robote z winem czy nie, jest menu. Jezeli podane sa nazwy win z nazwa producenta i wskazowka dotyczaca smaku wina, to mozna sie wdac z kelnerem w szczegolniejsze negocjacje.
Nie zamawiaj nigdy wina, ktore kelner poleca jako "jest chetnie zamawiane" - to jest na pewno jakas ordynarna ciecz z najwiekszym narzutem.
Wina w menu sortowane sa czesto wedlug ceny. Ludzie zamawiaja z reguly trzecie wino z listy. 1. i 2. nie wezma, bo nie chca uchodzic za skapcow, a wyzej 4. sa im za drogie. Knajpiarze znaja to zjawisko i na trzeciej pozycji wstawiaja z reguly najtanszy kompot z hurtowni cash&carry.
Knajpy zyja z napojow. Z wyjatkiem piwa, gdzie ceny dyktuja browary. Narzutow na cole i jedzenie nie da sie windowac wysoko. Pozostaje wino. Tu narzuty siegaja np. we Francji srednio 100%, ale w Niemczech w solidnych restoranach 350%, w zlych nawet 600-1200%. Ale kto w pizzerii zamowi sobie karafke 1/5 litra (dawniej 1/4, jeszcze dawniej 1/2) Colli Romani za 4,99 DM, ten jest sobie sam winien. Szef lokalu kupil tego sikacza w cash&carry w cenie 4 DM za 2 litry...
Zrozumialym staje sie standartowe pytanie - ledwie gosc usiadl - czego by sie napil. Najlepiej je zbyc stwierdzeniem, ze sie jeszcze nie wie, co sie bedzie jadlo.

Krotka lekcja jak rozpoznac parciane wino niemieckie po etykietce:
- kolorowa etykietka, duzo lamety, pieczeci i orderow na butelce
- eleganckie nazwy, np. "Niersteiner Gutes Domtal" (30 lat temu super, bo jedno pole, dzisiaj mieszanka z 15 miejscowosci 150² km winnic) i obrazek z zamczyskiem (ktorego w tej miejscowosci nie ma)
- brak regionu (Baden, Rheinhessen, etc.)
- brak rodzaju winogron (n.p. Riesling, Müller-Thurgau, etc.)
- brak rocznika
- rozlewnia "ksiazeca" w Monachium (zaufanie budzi tylko "Weingut xyz" w tejze miejscowosci)
- Spätlese (tyle co z bardzo dojrzalych winogron) mimo zupelnie bezslonecznego roku (oznacza dodany cukier, plyn hamulcowy, etc.)
- brak numerku kontroli panstwowej AP (np. AP 100 200 99, ostatnie dwie cyfry oznaczaja rok - jezeli ktos sprzedaje winko rocznik 99 z AP w tymze roku, to niewiele nad nim popracowal)
- slodkie czerwone wino nie istnieje (slodki "Egri Bikaver" istnieje tylko w Niemczech, kiedy opuszcza Wegry jest on jeszcze superwytrawny)
- po cenie - jakosc niestety kosztuje.

Amstern
O mnie Amstern

Czlowiek Bardzo Dobrej Woli Prezes Klubu Sympatyków Bab Kameralnych O mnie: "Zamiast wyciągnięcia wniosków, nasz nieoceniony Amstern kilkakrotnie mnie opluł, a następnie zaczął żądać przesłania mu obiecanego statutu."  Michal Tyrpa 20.12.07 9:44 "Z Amsternem trafil pan w sedno.Jest to zadeklarowany Niemiec... Byc moze ze jest on Zydem z gatunku wypedzonego ziomala pana Hupki..." Miroslaw Kraszewski 21.12.07 00:50 "Absztyfikanta nie znam, ale Amsterm daje pewną rekojmię, że Tyrpa niekoniecznie w tym niby trollowym sporze musi mieć rację." Galopujący Major 22.12.07 12:31 Polecaja mnie (gratuluje dobrego gustu!): Zdzislaw Sztorm Voit Dorcia Blee Obserwator z daleka Cichutki Brat_Olin Marmotte Stach Docent Stopczyk Maddogowo -Rysiek- Polecali mnie: Sosenka Witek Ci, u ktorych mam szlaban, TEZ swiadcza o mnie: Michal St. de Zieleskiewicz Michal Tyrpa Ellenai Miroslaw Kraszewski Vantomas-Galicja 1 Fotomontage Gw1990 Toyah Katarzyna Lukasz Warzecha Spitfire Antypolonizm nigdy więcej Koteusz ZeZeM Essencjusz Elig Slowik Krzysztof J. Kotowski Joanna Mieszko-Wiórkiewicz Anna Czarnowidz J.P.50 Marcinkk 1.1 Mialem szlaban u: Maryla U mnie szlaban maja:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura