"Ministerstwo zgodziło się na nazwę Sankt Annaberg. Wojewoda się od tej decyzji odwołał.
...
- A już uwierzyliśmy, że i u nas jest trochę normalności - komentuje Hubert Kurzał, burmistrz gminy Leśnica. - To prawda, że nazwa Sankt Annaberg została formalnie wprowadzona w 1934, czyli w czasie rządów Hitlera, ale chyba nikt nie sądzi, że Hitler chrystianizował nazewnictwo na Śląsku. Poza tym co to za faszystowska nazwa, skoro Sankt Annaberg znajdujemy już w XIX-wiecznych dokumentach księgowych franciszkanów, co przypomnieliśmy we wniosku do ministerstwa. Do stosowania prawa potrzebny jest jeszcze rozsądek. Gdyby odwołanie wojewody okazało się skuteczne i musielibyśmy używać nazwy Annaberg, byłby to absolutny skandal."
Szczegoly tu:
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080507/REGION/979245060
Co na to arcybiskup Nossol?
Hitlerowskie nazwy nie moga widniec dzisiaj na tablicach. Czy nazwy miejscowosci zmienione/nadane w roku 1945 przez rezym komunistyczny beda rowniez zakazane/zniesione/zmienione?
Moj dziadek zostal w styczniu 1945 wyzwolony przez bohaterska Armie Czerwona, a potem dowiedzial, ze zawsze byl Polakiem. Potwierdzenie na papierze kosztowalo 25 zlp. od osoby. Polak za 25 zetelpe.
Niewazne. W kazdym razie zawsze chodzil na pielgrzymki na Gore Sw. Anny. Obojetnie za ktorego rezymu.
I opowiadal mi, ze przed wojna jezdzili po parafiach hitlerowcy i kasowali polskie "Drogi do nieba". W zamian dawali niemieckie ksiazeczki do nabozenstw.
Po wojnie jezdzila polska wladza ludowa i kasowala ten niemiecki "Weg zum Himmel". W zamian nie dawali nic.
Tyle bylo roznicy.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)