Ide wlasnie ogladac na RBB pierwszy "Tatort" (miejsce zbrodni). Rok 1970, kartofliska byli dobrze naslonecznione. "Taxi do Lipska". Komisarz Trimmel. Historia niemiecko-enerdowska. Dziecko znalezione martwe na skraju enederdowskiej autostrady. Ale jakby nie enerdowskie, bo mialo enerefowskie buty.
Niemiecki "Tatort", jak w Polsce "Kobra" albo "Kapitan Sowa na tropie", wymiatalo z poczatku raz na miesiac a potem co niedziela o 20:15 ulice.
Reszte dopisze po filmie.
Ciekawscy i niecierpliwi patrza tu:
http://www.daserste.de/tatort/
albo tu:
http://tatort-fans.de/tatort-001-taxi-nach-leipzig/
Obejrzalem. Jak zwykle genialny.
Sama tresc taka sobie. Szczegolnym przezyciem jest przypomnienie sobie bywszej DDR. I tak film zaczyna sie scena wjazdu do DDR (zdjecie), a konczy scena wyjazdu.
Przy wjezdzie kontroluje z lekka tylko - wspanialy - Günther Lamprecht. Widac tez, ze to przejscie graniczne zbudowano prowizorycznie za male pieniadze. Wynajeto baraczek w geesie, powieszono transparencik z socjalizmem i trzy choragiewki. Ani barier, ani murow, ani plotow. Z prawej od auta miejsca w pierony, na stanowisku jeden wopista.
Przy wyjezdzie postarano sie juz bardziej. Studiowanie twarzy i paszportu. Lustrem pod auto, dziobanie w baku, zagladanie pod siedzenia, silnik, bagaznik. Dokladnie jak i parenascie lat pozniej, kiedy ja zaczalem jezdzic.
Zachodni kommisario byl niby w Lipsku przesluchac podejrzana, ale z DDR nie pokazano nic. Sprytnie wykombinowal, pod Lipskiem przecial pasek klinowy w swoim Fordzie i byl niby zmuszony opuscic trase tranzytowa w poszukiwaniu tegoz paska. We wsi pierwszy mechanik ma wszystkie czesci (jak w Polsce kiedys!), ale tez bez slowa poznaje, ze facet jest "stamtad". Kobiety nie ma w domu, komisarz musi w ciagu 24 godziny opuscic DDR, to musi jeszcze raz w drodze powrotnej zjechac jakos z trasy tranzytowej. Szkoda, sam nigdy nie sprawdzalem, co sie dzieje poza trasa, czy z akzadym krzakiem stal jakis VoPo. Jechalem przez DDR kiedys na rowerze, wtedy mialo sie tez 24 godziny na tranzyt, ale rowerzystow nikt nie sprawdzal. Dopiero przy wyjezdzie byla chryja, bo sie jechalo nie 1 a 3 dni do Berlina.
Sceny autostradowe w filmie mogly pochodzic rownie dobrze na ktorejs ze starszych autostrad owczesnego NRFu. No i niestety, jeszcze nie bylo ukrytych reklam - pare razy pija tam pyffo z butelek, ani razu nie pokazuja etykietek. A chetnie bym sprawdzil, czy nie byl Radeberger.
Swietne sa te stare kobry, szczegolnie jako swiadkowie historii i obyczajow.
Spartililem troche, dwie godziny pozniej byla powtorka na NDR, mozna bylo komfortowo w interku obejrzec.
Tatorty rozne byly. Rozni komisarze. Legendy jak Horst Schimanski z Duisburga, albo Lenz z Monachium czy tez Manfred Krug. Jednak najmilszy byl mi "Rot... rot... tot" z roku 1978 z Curdem Jürgensem. Profesor ma mloda ruda zonke. I zeby ja zabic, to morduje dla zmylenia sladow przedtem dwie mlode rude kobiety. Niestety, kiedy zamierza sie na malzonke, to okazuje sie, ze ta wlasnie zalozyla czarna peruke. Malzonka co prawda ginie, ale profesor wpada.
Byly tez polonika, jak smierc zony komisarza na wycieczce w Krakowie. Gral Marek Kondrat i inni.
Przy okazji: stare telewizyjne "Kobry" sprzed 40 lat powtarza czasami TVP Kultura.
O "Telefonie 110" slow pare. Z poczatku seria enerdowska (powstala pol roku pozniej jako odpowiedz na Tatort; DDR miala na wszystko NRFowskie wlasna kopie), potem mieszana.
Tu wszystko o: http://www.daserste.de/polruf/
Najlepszy kawalek jaki widzialem, to byl "Czerwony kawior" z sp. Dietherem Krebsem i czolgiem Rudy. W malym spokojnym miasteczku gonia sie wielkie agenty i szukaja materialu na bombke. Problem rozwiazuje miejscowa babulka.
Tu widac wiezyczke Rudego z numerem 102:
http://www.polizeiruf110-lexikon.de/bilder.php?Nummer=177_07
Ze starych enerdowskich najlepsza byla "Jedna madonna za duzo" z 1973. Zupelnie jak "Trzecia reka" z serii "Kapitan Sowa na tropie".
A moze to tylko te pierwsze tak sie wbijaja w pamiec.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)