Z jazde bez zapietego pasa 30 euro. 3 litry wodki Smirnoff pierdut.
I to baby. Jedna zaczajona w bramie szkoly dla niewidomych. Dwie dalsze z samochodem za zakretem.
Stoja mlode ladne kobiety pod latarnia i zarabiaja pejendze. Lapia niezapietych pasami. W miejscu, gdzie kazdy zjezdza cos kupic i jedzie te ostatnie pareset metrow bez pasow, bo i tak wolno tylko 30 km/h. A te 30 km/h trzymam zawsze, bo juz kiedys zabulilem 15 euro za jazde w tym samym miejscu zawrotna szybkoscia 39 km/h i jednoczesnym dlubaniem placem w nosie.
I w ogole - kto w starej Fiescie zapina sie na tylnym siedzeniu na pasy. Ktore nawet trudno wygrzebac ze szczelin miedzy czesciami siedzenia. I ktore i tak nie trzymaja, bo autko idzie za pare miesiecy na zlom
Mowie, ze w Polsce wolno na zabudowanym bez pasow. Ze urzedowe i sadowe zakazy rozmawiania z dziecmi po polsku. Ze siepacze. Ze ziobrzystki.
Nic.
Szczescie moje, ze kazdy mandat place tylko raz.
Smieszniej, okazalo sie, ze srednio co trzecie auto zlapaly na tym samym. Dziecko na tylnym siedzeniu niezapiete. Sami Polacy.
I jeszcze jeden drobiazg. Bylem zly na moja glupote, syn marudzil na gorac, do domciu bylo pareset metry, to postanowilem wyprobowac metody Jacka Fedorowicza. A raczej zagrac przeciw.
W ksiazce "W zasadzie tak" Jacek Fedorowicz roku ca 1972 radzi jak rozmawiac z wladza by sie nie denerwowac i nie tracic czasu. Konkretnie pisze, zeby koniecznie przyznac wladzy racje, przyznac sie, ze jest sie fajtlapa i zakonczyc cichym "I co teraz bedzie?". Wladza pusci bez mandatu. Na slowa "Dawaj ten mandat i spadaj" wladza rozpocznie dwugodzinne pouczanie z serii "A gdyby tutaj bylo przedszkole. W przyszlosci. I wasz synek..."
W Niemczech oczywiscie wykluczone, zeby puscili bez mandatu.
No to zaczalem na abarot w sensie "Daruj se, babo, te twoje idiotyczne nauki, pisz ten mandat, bo mi sie spieszy. Nie mam karty kredytowej, nie mam tez zadnych lekramacji. Nie zapielismy, bo nam sie spieszy i na te pareset metry nie spodziewalismy sie, ze tu beda staly takie..."
O dziwo zadzialalo, pani przeprosila, ze regulamin niestety przewiduje pouczenie, bo potem klient leci do sadu i skarzy bledy formalne, ale jak sie przyznaje, to sie pospieszy, i ruck-zuck wrocila z wypisanym mandatem.
Wniosek: porady Jacka Fedorowicza "Jak zyc w PRLu" w Niemczech nie dzialaja.
I chyba nigdy nie dzialaly. I dobrze tak.
Przy okazji, kontrola drogowa z nowa milicja:



Komentarze
Pokaż komentarze (26)