Ktore z wielkich dziel polskiej literatury powojennej rozpoczyna sie w ponizszy sposob (dzielo zalecane x lat temu jako lektura w szkolach srednich, komu bylo dane absolwowac, powinien znac):
a) Jaroslaw Iwaszkiewicz "Slawa i chwala"
b) Jan Kmoch "(Akiba) Rubinstein wygrywa"
c) Mieczyslaw Moczar "Barwy walki"
d) Edmund Niziurski "Siodme wtajemniczenie"
e) Wladyslaw Litmanowicz "Szachy a Sprawa Polska"
f) Wlodzimierz Ostrowski "Jak hartowala sie stal"
g) Eugeniusz Paukszta "Trzecia zmiana"
h) Kazimierz Kozniewski "Piatka z ulicy Barskiej"
Nagroda: egzemplarz tego dziela (wydanie 25., z mozliwoscia zamiany na
trzy egzemplarze "Trzech z wydzialu sledczego" Juliana Siemionowa, swietny radziecki kryminal)
A teraz pierwsza strona dziela:
" - Wieza w lewo, tak... Teraz konik i szach!
- Szach?... Szach to jeszcze nie koniec... - mruczal pod nosem atakowany, starajac sie nie tracic kontenansu. - Zaraz odpowiem... odpowiem...
Gdy ktos z grajacych wymawial slowo "szach", kibice ozywiali sie jak na komende. Jesli którys z nich, znudzony monotonia gry, oderwal wzrok od szachownicy, a nawet odszedl na bok, teraz czym predzej powracal na swe stanowisko, by nie tylko zbadac sytuacje, ale - jak wszyscy kibice to czynia - ustosunkowac sie do niej w slowach.
Wnet tez rozpoczynala sie wymiana zdan.
- Nic strasznego na razie nie widze - mówil pierwszy.
- No, no? Wcale niewesolo - zaprzeczal mu drugi. - Teraz konia batem... Wtracali sie trzeci, czwarty, potem cala reszta.
- Ech, kon! Trzeba pomyslec!
- Nie ruszaj tego! Czlowieku, co robisz?
- O, masz juz! Zaslon sie, Ignasiu!
- Czekaj, czekaj, z tego szacha nic nie wyjdzie. Niech on nie straszy babki dziadkiem... Szukajacy rozwiazania - niech to bedzie, powiedzmy - Ignas, obrzucal doradcow wzrokiem dalekim od podzieki. Grajacym trudno sie jednak bylo uwolnic od kibicow i ich nieustannych komentarzy. ..."
Przypominam tez, ze nadal nikt nie pokusil sie o rozwiazanie zagadki: ktorych to dwoch Polakow noszono po Placu Czerwonym na rekach. Nagroda - dwa tomy Lenina na originalnom jazykie - czeka.
Podaje raz jeszcze, moze nie powinienem, ale ta wojna, to nie moja.
No i na koniec wiesci z Olimpiady: Polska - Niemcy w siatkowce 3:0. Dlaczego nie ogladalem tego meczu? Nas dostali sie fuksem na olimpiade, miala jechac Hiszpania i Kuba, a ostatni raz na olimpiadzie wystapili w roku 1972, bo byli gospodarzami. Polacy wicemistrz swiata.
Pozalowalem jednak W drugim secie zdarzyl sie o malo cud.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)