Dokladnie 20 lat temu bylem w ZSRR - Leningrad, Erewan, Moskwa. Wymiana mlodziezy, choc ani ja nie bylem juz wtedy mlodzieza, ani tym bardziej Rosjanie, ktorzy pozniej zjechali do nas.
Niewazne. Wazne, ze czesc oficjalna w ZSRR byla nudna jak flaki z olejem, a kontakty prywatne prosto cudowne.
Przynajmniej prywatnie Rosjanie sa arcyfajni!
Nie wiem, czesto tez czytam na Salonie24, ze Niemcy i Rosjanie sie jakos tak maja ku siebie. A to kiedys krewni na tronach, a to cerkwie w Niemczech (ktos widzial kiedys to cudo w Bad Homburg?), a to nawet wspolne - w miedzyczasie bez wiekszego balastu - wspomnienia wojenne. Oni u nas na radzieckie groby w Simmerath, my u nich na Centralnoje Kladbiszcze w Leningradzie. Ktos chce do Katynia? Bez probliema, mowia Rosjanie i wioza na Bialorus do wsi Chatyn, gdzie hitlerowcy spaili wszystkich i wszystko do szczetu.
W kazdym razie tez, sowjecki lotnik postrzelil w czasie nalotu w styczniu 1945 moja Mame, a ta mimo to chwalila Rosjan. Zawsze opowiadala, ze jak byla jakas bieda na wsi na Slasku Opolskim po 1945, kiedy noca wpadali jacys polscy szabrownicy, sowjeccy maruderzy i inne rozbojniki, to nic, tylko wtedy ruszali biegiem nie na posterunek Milicji Obywatelskiej, ale wlasnie do sowjeckiej komandantury i ci juz skutecznie zadbali o porzadek.
Oczywiscie ci tez per saldo okradli i kazali dziennie pracowac w kolchozach ku chwale ichniej ojczyzny, ale to juz zupelnie inna sprawa.
Nizej dwa rozrywkowe fragmenciki z archiwum tamtych lat. Edmunda Osmanczyka przedstawiac chyba nie musze, na pewno kazdy czytal jego "Sprawy Polakow".
1945 czerwiec - Sprawozdania korespondentów wojennych Edmunda Osmańczyka i Stanisława Sokolowskiego o sytuacji na Śląsku Opolskim) [fragment]
Stosunki władz naszych z komendantami wojennymi na ogół dobre. Niemniej zdarzają się liczne wypadki występowania żołnierzy i oficerów radzieckich przeciwko Polakom a za Niemcami. Np. we wsi Lasowiec pow. Olesno, st. lejtnant (nazwisko nie stwierdzone) zwołał ludność i powiedział: "Zabraniam mówić po polsku, mówcie tylko po niemiecku, bo ja ten język kocham. Jeśli Polacy was będą szykanować - ja się z nimi załatwię". Żołnierze radzieccy wracający z frontu niejednokrotnie dokonali aktów rabunku i gwałtów zarówno wśród ludności miejscowej, jak i wśród repatriantów. Wywołuje to wszystko ogromne rozgoryczenie i powoduje niepowetowane szkody dla przyjaźni polsko-sowieckiej oraz dla propagandy przesiedlania się Polaków na Zachód.
Archiwum Akt Nowych, Ministerstwo Informacji i Propagandy, 937, k. 4-6.
Z punktu widzenia polskiej racji stanu pragnęlibyśmy patrzeć na sojusz polsko-radziecki jako na wielkie dzieło, potrzebne do normalnego sąsiedzkiego życia, gojenia powojennych ran i odbudowy obu krajów, oparte na całkowitym zaufaniu i najszczerszym podejściu do wszystkich obchodzących nas wzajemnie spraw.
Jednym z bardzo ważnych problemów na naszym terenie są niemcy, zamieszkali na naszym terenie - pod tym względem nasza współpraca z niektórymi przedstawicielami Sowietów nie jest zadowalająca, bo daje się zauważyć, że niektórzy Sowieci ignorują sprawy Polski i Polaków, a faworyzują niemców. Dość często słyszy się z ust żołnierzy sowieckich powiedzenia, że na tych ziemiach Polski nie było i nie będzie, że Polacy nie mają tu co szukać.
W Paczkowie np. to faworyzowanie niemców przejawiało się w tym, że umożliwiało się im tajne zebrania, oraz w wydawaniu mleka niemcom, podczas gdy Polacy tego mleka nie otrzymywali.
Z terenu Paczkowa doniesiono nam, że około połowy lipca br. o godz. jedenastej w nocy zauważono w tamtejszym domu sióstr klasztornych jakieś tajne zebranie mężczyzn niemców.
W Głuchołazach do niedawna czynna była ochronka niemiecka, w której „naukę" pobierali i dorośli niemcy; w tych samych Głuchołazach ćwiczył się balet niemiecki. Zwraca też uwagę w Głuchołazach „mąż zaufania" miejscowego burmistrza - niejaki Głogowski, którego pochodzenie jako Polaka jest wątpliwe.
W Nisie [pisownia oryginalna] trzeba by poddać obserwacji i zbadaniu położony w pobliżu miasta klasztor Św. Krzyż, w którym widzi się dobrze odkarmione typy zakonników, przypominające niedawnych SS-manów i gestapowców, obleczonych obecnie w habity. Meldowano o tym miejscowemu Bezpieczeństwu.
Archiwum Akt Nowych, Ministerstwo Informacji i Propagandy, MIP, 508, k. 2.
Zrodlo: Niemcy w Polsce 1945-1950. Wybor dokumentow, Wydawnictwo Neriton Warszawa 2000 , Pod redakcja Wlodzimierza Borodzieja i Hansa Lemberga, wybor i opracowanie dokumentow Ingo Eser i Jerzy Kochanowski, 590 stron, naklad 500 egzemplarzy, cena 67 zlp.



Komentarze
Pokaż komentarze (36)