" - Gdy dowiedziałem się, że zaczyna się dyskusja o Gruzji, byłem 150 metrów od gmachu. Biegłem, ale, niestety, dyskusja trwała jedynie dwie minuty, więc nie zdążyłem - relacjonował Kaczyński. Według niego nie wiadomo dlaczego Sarkozy zignorował temat Gruzji. Prezydent powiedział też, że jego ministrowie mieli problem z przepustkami, a przyczyniła się do tego polska strona rządowa.
...
Lech Kaczyński pytany o bilans swojej wizyty w Brukseli ubolewał, że nie wziął udziału w spotkaniu poświęconemu Gruzji, a to był główny cel jego wizyty. Prezydent zaprzeczył też informacjom, że nie zabierał głosu podczas pierwszego dnia szczytu.
Podkreślał, że zabierał głos i mówił dość długo w trakcie kolacji przywódców państw i rządów UE. W chwili, gdy prezydent Francji poruszał sprawę Gruzji Lech Kaczyński konsultował się właśnie z prezydenckimi ministrami Mariuszem Handzlikiem i Piotrem Kownackim, którzy mieli problem z uzyskaniem przepustek..."
[pokreslenia w tekscie moje]
Ktos ogladal film "Testosteron", kiedy tam padaja slowa "To masakra, panowie!"? O tym filmie pomyslalem, kiedy przeczytalem w dzisiejszej Rzeczpospolitej mily komentarz pana Janke pt. "Zmasakrowac prezydenta".
Kiedy czytam powyzszy tekst w Gazecie Wyborczej i ogladam zdjecia szanownego pana prezydenta ze szczytu, to do kompletnej MASAKRY brakuje tylko zdjec pana prezydenta biegnacego w dwie minuty te 150 metrow. Jest masa zdjec pana prezydenta smiejacego sie, zdjec z dolu, zdjec przebijajacego sie przez tlum dziennnikarzy, zdjec siedzacego samemu w samolocie, ale tego JEDNEGO brakuje.
Az korci by tu pare zdjec zamiescic, ale poczekam na to jedno jedyne.
Ktos znajdzie, to prosze o wiadomosc.
W TVP z kolei w kazdym DTV pokazuja kawalek, kiedy na salonach pan prezydent przechodzi za Tuskiem, klepie go znienacka z rozmachem w plecy, i idzie dalej szczerzac uzebienie. Tez masakra.
Tu z kolei przypomnial mi sie film "Co mi zrobisz, jak mnie zlapiesz?", scena na parkingu przed supermarketem, "i zawsze zdanzam". W normalnej klubokawiarni pan prezydent dostalby po takim klepnieciu automagicznie z polobrotu w czuly zoladek i by go wyniesli.
Ostatni punkt, te dlugie toasty pana prezydenta, skojarzyly mi sie z filmem "Kawkazkaja plennica". Piekny film o pieknej Armenii.
Dobrze przynajmniej, ze byly te dlugie toasty, stara tradycja, radziecka co prawda, ale bardzo przyjemna.
Pan prezydent Sarkozy, swoja droga, moze w rewanzu bardzo sie zdziwic, kiedy kaza mu czekac na Helu 6.11 na pana prezydenta. W tym czasie skoczy sobie chyba jednak do pana prezydenta Lecha Walesy, jednego z 12 medrcow Europy, noblisty, etc. Albo w ogole pomyli obu panow prezydentow Lechow i poleci od razu do Gdanska. W koncu Lech jest jeden i kazdy w Europie wie, ktory.
Jednej bardzo waznej rzeczy nie wyjasnil dzisiaj ani pan prezydent, ani pan premier: mianowicie, co robili wczoraj w 85. minucie meczu Slowacja-Polska. Kiedy zdesperowani Slowacy wprowadzili na boisko Kozaka...
Znaczy, ktory z nich winien?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)