Alaaf!!
Rosenmontag. Rozany poniedzialek. Jedni mowia, ze ta nazwa to od wielkiej Polki Rozy Luksemburg, inni, ze od papiezy wreczajacych zlote roze w XI wieku, bracia Grimm mowia w koncu, ze to od „pedzacych poniedzialkow”:
Niewazne.
Od 1823 roku odbywaja sie w Kolonii pochody w Rosenmontag. Przewazajacymi barwami sa jakze mile kolory bialy i czerwony.
Od 1983 roku pojawil sie tez alternatywny karnawal. Z dala od planowania, powaznych debat, marszow, mundurow, rzucania dziewczatek w powietrze i picia na umor. W tym roku cala sobotnia telewizyjna noc byla poswiecona dwom instytucjom robiacym od 25 lat prawdziwy karnawal – the best of Stunksitzung i Pink-Punk-Pantheon.
Ciekawym w Stunk bylo wspomnienie czasow hitlerowskich, kiedy nadrenski karnawal niestety reka w reke z nazistami i tylko rzadko ktory sie wychylil. Wspomnieli Karla Küppera, ktory mial problemy z owczesnym „Halloo”. I tak stojac na mownicy wyciagal reke pytajac „Deszcz pada? albo dla specjalistow „Su huh litt bei uns dr Dreck em Keller!“.
Zajrzalem po programie do Wikipedii. Faktycznie tak bylo, ale okazuje sie, ze ten pan nie byl bojownikiem ruchu oporu ale subwersyjnym karnewalista. Majac do wyboru oboz albo front, wybral to drugie.
Moim karnawalowym faworytem jest od lat bonski Pink-Punk-Pantheon. Jak zwykle miodzio. Prowadza od 25 lat ci dwaj panowie, przewodniczacy Her(r)mann Schwaderlappen i prezydent Fritz Litzmann (tez polonikum - prezydent i przewodniczacy):

Przy okazji: widze ich tak co roku. Tym razem w audycji wspominkowej zobaczylem ich tez i uslyszalem w cywilu. Norbert Alich i Rainer Pause.
Kompletne zaskoczenie! Ilez to robia te rogowe okulary i wlosy zaczesane do tylu.
Gdyby Starsi Panowie robili dzisiaj karnawal, to wlasnie tak!
I jak zwykle byly polonika, choc coraz mniej. Tym razem juz tylko dwa.
Ta mila pani na zdjeciu melduje mlodziezowym niemieckim na policji kradziez lampy stojacej z jej mieszkania. Na komisariacie roku 2037 policjanci musza pracowac do 80-tki. Przyglucha policjantka na meldunek o kradziezy: kochana, ja nie rozumiem po polsku.
Dziwne, bo wiem, ze piekna artystka Maryam Yadtzschi jest pochodzenia perskiego a nie polskiego.

I drugi kiedy ta ze pani, tym razem w innym kostiumie i z polskim akcentem, udziela prezesowi „lekcji spiewania” po 200 euro za godzine. W zasadzie za kotara, bo mlodziez na Sali.
Baki zrywac!!
Pan Giz 3miasto raczyl wspomniec o Elvisie.
Z przyjemnoscia doklejam zdjecie z tego programu - Elvis ojciec i Elvis syn spiewaja o Troisdorf-Sieglar. Bardzo ponury song o samotnej matce i jej dziecku w zimie, na melodie "In The Ghetto".W roli Elvisa seniora sam pan przewodniczacy.
Czyz on nie jest piekny?

http://www.pink-punk-pantheon.de/



Komentarze
Pokaż komentarze (18)