Nie bylem wczoraj wieczorem na Pasterce. Ze wzgledu na gosci i sprawy organizacyjne poszlismy juz w popoludnie na tzw, Krippenspiel. Organy, skrzypce i masa dzieciakow. Bajtle lataja po kosciele i ludzie sie ciesza, nikt nie lapie, nikt nie ucisza.
W przedstawieniu betlejemskim wzielo udzial cale okoliczne przedszkole. Przebrani za biblijne postacie. Szczegolnie podobalo mi sie stado owieczek, na glowach mialy biale czapy z futer owczych, a z wysokosci uszu zwisaly solidnej dlugosci owcze uszy. Malenka Maryja niosla Jezuska tak dostojnie, jakby stapala królowa angielska.
Kosciol pelen, rodzice i dziadkowie dumni jak pawie. Na koniec kwadrans muzyki organowej w wykonaniu miejscowego profesora od tejze muzyki.
Mimo ze nabozenstwo nie ma statusu mszy swietej, bo nie ma przeistoczenia, a blogoslawienstwa udziela referentka pastoralna, to mysle, ze za rok odwiedze podobna impreze. Bo jest radosna jak Boze Narodzenie.
Bany.
Zauwazylem, ze na Boze Narodzenie tylko dwoch blogerow zdjelo bany.
Mam latwo do sprawdzenia, bo jako element podobno silnie antypolski, mam tych banow na kopy.
I tu musze powiedziec, ze wielu blogerow nie czuje bozenarodzeniowego bluesa. Piatek-swiatek zyja tak samo. No i kto nie zdejmie bana, ten nie moze liczyc na swiateczne zyczenia.
(777) 827 200




Komentarze
Pokaż komentarze (54)