Mam wyraźną alergię na ludzi PiS-u. To mój problem i jest mi z nim bardzo niewygodnie. Całe życie staram się za wszelką cenę zachować obiektywizm. Muszę więc dokonać przeglądu tego wszystkiego, co składa się na moją PiSowską pokrzywkę. Chyba najbardziej złości mnie, że wszyscy członkowie PiS, kiedy przyjdzie im wypowiadać się na szerszym forum, traktują mnie jak kretynkę, która nie pamięta, nigdy nic nie rozumie, nic nie umie, jest ślepa i głucha na wszystko cokolwiek się dzieje za wyjątkiem głosu PiS. Premier z ramienia PiS w żywe oczy mi mówi, że jego rząd jest najlepszym rządem polskim wszechczasów. Ten sam za którego rządów rozwalono pod pozorem lustracji służby specjalne i teraz zamiast normalnie pracować, uczą się na żywym organizmie i psują wszystko cokolwiek zaczynają; zbudowano 500 metrów autostrad, pół roku nie można było sensownie rozpocząć chociażby rozmawiać o sprawach związanych z 2012 r.,: wszem i wobec szermowano argumentem, że służba zdrowia otrzymała 30% podwyżkę zapominając, że 30% od 3000, to nie to samo co 30% od 800 zł. - ale 30% to brzmi jak dzwon i wyjasnia dlaczego Pan premier z właściwą sobie rycerskością zlekceważył pielęgniarki. Mogłabym jeszcze długo wyliczać wspaniałe osiągnięcia tego rządu z polityką zagraniczną mocno sfotygowaną na nieposlednim miejscu.
Wszyscy członkowie PiSu do perfekcji opanowali manierę prowadzenia rozmów z pozycji wszytsko najlepiej wiedzących, i nigdy nie popełniali błędów (ostatnio kazdy dla odmiany stwierdza, że jednak popełniali błędy ale kazdy człowiek je popełnia). Muszę stwierdzić, że to wywołuje we mnie bunt i złość. Pokrzywka się zaognia.
Działacze PiS, z przewodniczącym Partii na czele uwielbiają atakować swoich przeciwników podczas ich nieobecności. PiS lubi też rzucać na żer ciemnym masom do kupienia rózne słowa, słówka i słóweczka. Układ, stolik do brydża, Zomo, oligarchia i oligarchowie, niewiarygodność, wykształciuchy itd., itp. Oczywiście nie podają co rozumieją przez poszczególne słowa, po co? wiadomo, że oznaczają one złe rzeczy, zagrożenie i dno. To działanie jest szczególnie niebezpieczne poniewaz zaczyna dzielić społeczeństwo, a ja dojrzewałam w PRL i na dodatek pochodzę ze Lwowa więc skutki słowotoków atakujacych znam z praktyki i boję się. Poprostu się boję, że idziemy w kierunku rządów aytorytarnych. W dodatku armia PiSu jest przeraźliwie zdyscyplinowana, w trakcie dyskusji z narażeniem prestiżu przerywają interlokutorom gdy któryś najlżejszym słowem omiecie PiS, powtarzają słowo w słowo to samo i kazdy z osobna to samo (czy oni muszą uczyć się tego na pamięć?). Jest to irytująco nudne ale... no własnie to co PanPremier i jego armia nauczyli mnie, że społeczeństwo polskie to ciemna masa, a na ciemną masę działa wielokrotne powtarzanie. Jeżeli się mjej powie, że Platforma furiacko atakuje biedny, ucisniony PiS - to ciemna masa uwierzy. Tak wygląda mechanizm zewnętrzny, mechanizm wewnętrzny polega na tym, że coraz więcej obywateli PR uważa że społeczeństwo dzieli się na głupich i mądrych, czarnych i białych, słowem; innych o krańcowo innych tradycjach kulturowych, intelektualnych, finansowych a nawet prawnych. I w tym pies jest pogrzebany.



Komentarze
Pokaż komentarze (45)