Kiedy coś przekracza na naszych oczach pewną granicę, kamieniejemy z otwartymi ustami. I tak chyba było w ostatnim tygodniu. W każdym razie tak zeszłotygodniowa rzeczywistość widziałam i ja i moi znajomi. Chyba za wiele kłamstw wylało sie z premiera, a z drugiej strony nikt liczacy sie w polskiej polityce nie otworzył ust i nie powiedział nic na temat tego co się premierowi i jego gangowi nie udało i zmusiło tę ekipę tym samym do łgarstw. Przekroczono też granicę chamstwa.
To chyba strach nas paraliżuje. To co się dzieje naprawdę przypomina znane z historii lata dochodzenia do władzy Hitlera. Polacy przeżywali skutki tego i pozostawiło nas to opanowanym strachem przed powtórzeniem się potwornosci wojny. Dzisiaj mało kto wojne pamięta, mało nas, świadków tego Armageddonu żyje do dziasiaj. Nasz lęk nie obroni młodszych. Czy każde pokolenie musi przez to przechodzić?
Coś jednak musiało zadziałać trujaco na większość społeczeństwa, które spokojnie daje się lekceważyć, obrzucać epitetami i pokazywać mu, ze wazne dla niego sprawy są z punktu widzenia wysokiego premierowskiego stołka, kompletnie nieistotne. Służba sdrowia? szkoła? emerytury?, drogi? - teraz mamy najwazniejszą sprawę jak dokopać PO czy LiDowi, jak podkraść wyborców, co kłamliwie zarzucić temu i owemu - to jest najwazniejsza sprawa dla 40 mil. obywateli.
I jak tu nie skamienieć!?



Komentarze
Pokaż komentarze (12)