Kiedy zobaczyłam płaczącą posłankę Sawicką, która zduszonym łkaniem głosem błagała o litość i nie publikowanie dalszych materiałów odczułam głęboki wstyd, zażenowanie i współczucie. Później trochę zraziły mnie jej opowiadaniu o dziadku, który opowiadał jej o Katyniu, ale jednoczesnie uświadomiłam sobie, że Ona taka jest. Trochę małomiasteczkowa, trochę nie wierząca ludziom i nie akceptująca sama siebie, nie za bardzo inteligentna czy błyskotliwa. Ona nie WIE, ona CZUJE! A czuła np lęk z powodu jakichś spraw związanych z rodziną, zapewne na tle finansowym. W takim stanie ducha kobieta taka jak ona może wejść w związek uczuciowy z przystojnym mŁodym przesiębiorcą z Wiednia. Wierzę, że chciała mu zaimponować swoimi mozliwośćiami. Pamiętajmy o tym, że pani S. chociaż nie jest stara to już nie jest też najmłodsza. Małomiasteczkowa pani domu, nauczycielka nieoczekiwanie dostaje się do Sejmu. To wszystko pochłania czas, zapomina się, że się jestjednak dość młodą i zupełnie atrakcyjną kobietą. Kiedy więc pojawi się ciekawy mężczyzna rzecz jest włąsciwie dopełniona. Tak sobie snułam swoje domniemania, które mogłyby służyć za temat współczesnej powieści obyczajowej. Ale było mi smutno i w dalszym ciągu jej współczułam. Mogę sobie doskonale wyobrazić co przeżywa, ale walczy o zycie i może podjąć próbę rozwiązania sprawy przez próbę samobójczą.
A tymczasem na łamach S24 rozgrywa się konkurs na najjbardziej machowatego faceta IV RP. Panowie porzescigaja się w potępianiu pani S., a szczytem polskiego macho jest oznajmienie z dumą, że nic mu nie żal p.S. a najchętniej wdeptałby ją i innych przestępców w ziemię. Jak wiadomo macho musi być silny io nie dać się ponieść żadnym uczuciom poza zazdrością i dbałością o morale ludzi. Współczucie to słabość, ai do macho takie uczucie nie pasuje. . Ma prawo iść do przodu a reszta niech drepce z tyłu. Oto nadchodzie Wielki Obrońca uczciwości. "Na moją komendę: Wdeptywać w ziemię!!!" I to oczywisci bez sadu. Bo jak dotychczas prawdziwego sądu w tej sprawie nie widać, a więc są to pojedynki na kapiszoniaki w oczekiwaniu na następną sensacyjkę. Ale o traktowaniu prawa w Polsce i obowiązkach społecznych dziennikarzy kiedy indziej, Może nawet gdzie indziej.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)