Tytułowy dylemat jest nie do wygrania w formie dyskusji słownej z innymi ludźmi ponieważ to każdy z nas musi sam rozpoznać w sobie składniki swojej osobowosci. Jest pewna teoria w psychologii, znana pod nazwą analizy tranzakcyjnej. Dla potrzeb psychoterapii rozpatruje ona człowieka w trzech aspektach: to co jest w nim z Dziecka - jego chęci, pragnienia, często sprzeczne; Rodzica - to co w nim pozostaje z "nauk" otrzymanych w toku wychowywania, zasady i oceny postępowania, moralność, rózne umiejętności itd.; wreszcie to co jest wynikiem naszego rozumowania. Ten trzeci czynnik służy do uzgodnienia tego co w nas jest z dziecka i jakże często sprzeczne z tym co dyktuje rodzic i dlatego nosi nawzę: Dorosły. Bardzo często te składniki, które powinny być w miarę zrównoważone, są bardzo róznej wielkosci. Prowadzi to do zabużenia równowagi np dominuje albo Dziecko, albo Rodzic i tym samym pozostałe dwa składniki występują w postaci mniej rozwinietej. Normalny człowiek musi mieć w miarę zrównowazony uskład psychiczny inaczej albo bedzie z reguły szedł slepo za uczuciami i Dorosłego użyje do uzasadnienia naszego postepowania, lub zmienia sie w doktrynerskiego np. moralistę, który to odchylenie eliminuje Dziecko i narzuca Dorosłemu wybór racji uzyskanych w toku wychowywania. Ten wstęp jest potrzebny by jasne stało sie to co poniżej napisałam.
Dorosły może jednoczesnie np komuś współczuć i uznawać za słuszne ukaranie go za popełniony czyn. Może potępiać (odczuwać złość dla przykładu) i oburzać się na jakiś czyn czy przejaw lekceważenia prawa i jednoczesnie zdawać sobie sprawę, że być może był to jedyny sposób na przykład jakiejś sytuacji. Moje poczucie sprawiedliwosci (Rodzic) buntuje się przed np przed anorcją, ale mój Dorosły każe mi zastanowić się nad tym czy bywa ona dopuszczalna w jakichś specjalnych warunkach. Czy urodzenie dziecka gdy matka jest ciężko poszkodowana i urodzenie grozi jej śmiercią lub co gorsze kalectwem. Moje wewnętrzne Dziecko cieszy się z zapowiedzi uzdrowienia słuzby zdrowia. Rodzic radzi: zanim podejmiesz decyzję zbadaj mozliwosci i dobre oraz złe skutki tego pomysłu. Mój Dorosły uznaje, że po zbadaniu sparawy w miarę mozliwosci np należy sięgnąć do innych materiałów i niecozmienic koncepcję. Moje Dziecko może czuć się bardzo blisko osób które będą zmuszone jechać ileś kilometrów do szpitala. Rodzic znowu mówi zastanów si ę czy to jedyne rozwiązanie i jednoczesmie mój dorosły uświadamia mnie, że z przyczyn czysto finansowych nie istnieje mozliwość utrzymania placówki na takim poziomie by nie była ona umieralnią i mogła zatrudnić odpowiednią liczbe pracowników.
Co do ostatniej gwiazdy telewizyjnej pani S. to może ona i zapewne jest głęboko nieszczęśliwa co nie przeszkadza jej z determinacja walczyć o sibie, nawet o swoje zycie, a nawet zaangżować do pomocy doradców. W dalszym ciągu patrząc na nia z punktu widzenia analizy tranzakcyjnej według mnie ma niesłychanie rozbudowane Dziecko (dominacja pragnień i postepowanie zgodne z nimi), słabego Rodzica i wymagającej ostrego pobudzenia składowej Dorosłego. Tak bywa w sytuacjach krańcowych, a w takiej z własnego punktu widzenia znalazła się pani S. Straciła prawdopodobnie rodzinę, pozycję i być może straci wolność, chociaż mogłabym co do tego mieć jednak pewne watpliwosci. Dobry a nawet średni adwokat może ja wybronić i nie dlatego że płakała i zemdlała tylko dlatego, że poczynania CBA były delikatnie mówiąc niewłaściwe.
Przepraszam za ten, pożal się boże, wykład, ale odnoszę wrażenie że w trakcie dyskusji na tym Salonie biorą udział Dzieci (wewnętrzne) i rownież wewnętrzni Rodzice. Chciałabym by w sytuacji kiedy w Polsce dzieja się bardzo niepokojące rzeczy zaczęła sie dyskusja między Dorosłymi. Proszę zwrócić uwagę na to co się dzieje kiedy Dzieci dostają do ręki narzędzia, którymi manipukują nie mając zielonego pojęcia o skutkach jakie te zabawy będą miały nawet nie za tydzień. Jutro.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)