Dzięki obserwacji procesu dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, którego przebieg, jak przynajmniej część z Państwa wie, staram się od jakiegoś czasu relacjonować, siłą rzeczy mam jednocześnie okazję zapoznawać się z różnymi aspektami działania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju.
Kilka dni temu w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Woli odbyło się posiedzenie sądu w pewnej sprawie, z pozoru błahej (pozwolicie Państwo, że pominę jej szczegóły, ponieważ sprawa ta nie ma tła politycznego i jest sprawą stricte prywatną), dotyczącej zażalenia porzuconej przez męża kobiety z trójką małych dzieci na postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie składania fałszywych zeznań przez kochankę męża – jak twierdzi w swoich pismach skarżąca – mających wpływ na rozstrzygniecie w postępowaniu rozwodowym.
Sprawa ta jest jednak interesująca z innego powodu - postępowanie w wymienionej wyżej sprawie jest rzeczowo tożsame z postępowaniem z zawiadomienia sędziego Igora Tulei i Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie, który złożył do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga zawiadomienie o podejrzeniu składania fałszywych zeznań przez pięciu świadków w procesie kardiochirurga dr. Mirosława G., a która to Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. Prezes Sądu zaskarżył tę decyzje Prokuratury - i w najbliższy wtorek, 25 czerwca br., Sąd będzie musiał rozstrzygnąć taki sam problem prawny, jak w sprawie, o której wspomniałem na początku - ale tym razem z udziałem sędziego Tulei i Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie.
Problem ten można ująć następująco: w jakim stopniu składanie fałszywych zeznań przez świadków ma wpływ na rozstrzygnięcie w postępowaniu?
Decyzje Sądu w przytoczonych przeze mnie powyżej sprawach, pokażą, czy polskie sądy równo traktują swoich obywateli - i być może już we wtorek się o tym przekonamy. Trzymajmy więc kciuki za sprawiedliwość...
Źródła:





Komentarze
Pokaż komentarze (8)